Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Lublin. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Lublin. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 17 lipca 2017

Lato, lato, lato w pełni - Bielenda seria Bikini


Po mimo małych niuansów pogodowych nadal mamy lato w pełni. Z tego co się zdążyłam zorientować mają powrócić jeszcze większe upały. Jak się przed nimi ochronić podpowie nam nowa seria kosmetyków do opalania BIKINI  a także i po opalaniu. 
W mojej serii znalazły się trzy bardzo ciekawe kosmetyki, które Wam dziś pokażę. 


Nowa seria Bielendy nakazuje nam myśleć o sobie, zatem dostosujmy się do tego polecenia i ochrońmy swoją skórę najlepiej jak tylko możemy.
Dużym ostatnio powodzeniem cieszy się kokosowe mleczko do opalania z SPF 50. 
Moje pierwsze wrażenia stosując ten kosmetyk były bardzo pozytywne. Zaskoczyło i ucieszyło zarazem mnie to , że jest on głęboko nawilżający. Ładnie pachnie i bardzo dobrze się rozprowadza na skórze , nie lepi się i jest bardzo lekkiej formuły. Bardzo dobrze chroni.


Kolejny uważam bardzo ciekawy i przydatny kosmetyk to łagodzący balsam po opalaniu i tu uważam, że latem każdy powinien go mieć w zasięgu ręki. Z opalaniem niestety różnie bywa, po mimo stosowania różnych kosmetyków nasza skóra może niespodziewanie zareagować. Tu przychodzi nam owy balsam, który błyskawicznie łagodzi podrażnienia spowodowane nadmiernym opalaniem.Zwarty w nim D-Panthenol i aloes ulżą nam w cierpieniu.


Moim torebkowym ulubieńcem stał się olejek kakaowy, który towarzyszy mi codziennie kiedy wychodzę do pracy i pierwsze promienie słońca lekko dotykają mojej skóry i kiedy z niech wychodzę. Ma bardzo lekką nie lepiącą formułę, nie zostawia filmu i bardzo ładnie się wchłania. Ma najmniejsze SPF i do takiej codziennej ochron jak w moim przypadku sprawdza się idealnie.


BIKINI to linia kosmetyków do opalania oraz po opalaniu przeznaczona do intensywnej ochrony skóry przed szkodliwym działaniem promieni UV.
– PIASKO-, CHLORO I WODOODPORNE formuły
– Ochrona przed promieniowaniem UVA/ UVB i podczerownym IR-A
– bogactwo roślinnych składników pielęgnujących
gwarantują bezpieczne opalanie.
Kosmetyki:
– chronią przed poparzeniami słonecznymi i fotostarzeniem
– przeciwdziałają powstawaniu zmarszczek i przebarwień spowodowanych słońcem
– chronią i poprawiają  jędrność i elastyczność skóry
– wodoodporne
BIKINI  pozwala stworzyć indywidualny program opalania. Zastosowane filtry o różnej intensywności pozwolą dobrać kosmetyk najlepiej odpowiadający potrzebom Twojej skóry oraz stosownie do nasłonecznienia.
EFEKT: zdrowa, pięknie opalona, gładka i jędrna skóra.


Przyznam, że CAŁA seria robi fajne wrażenie, u mnie póki co sprawdza się całkiem fajnie. Całość i wiele innych kosmetyków z tej serii oczywiście znajdziecie w drogerii Natura.
Jestem ciekawa jakie macie opinie o tych kosmetykach. Miałyście?

Wasza-I.

poniedziałek, 12 czerwca 2017

Henna żelowa do brwi i rzęs by Delia Cosmetics


Czołem dziewuchy;) jakiś czas temu dotarły do nas cudowności w postaci Henny Żelowej, której bardzo ale to bardzo byłam ciekawa. Ja i henna jakoś do tej pory się nie bardzo kolegowałyśmy. jakiś czas temu kupiłam w Naturze hennę też Delii ale mniejszą i w proszku. Przyznam szczerze, że efekt był całkiem niezły a nadmienię, że była to moja pierwsza henna;) no cóż brwi nigdy nie były moja mocna stroną. 


Zawartość tajemniczego opakowania była bardzo interesująca.  Cztery magiczne pudełeczka a w nim pensetka (bardzo urocza swoja drogą) oraz trzy kolory henny : grafit , ciemny brąz oraz czarny.  Pomimo tego, że mam kruczoczarne włosy henna w kolorze ciemnego brązu okazała się dla mnie najodpowiedniejsza. Z pozostałych kolorów korzystają moje koleżanki, którym robię hennę.


Zawartość pudełeczek okazała się równie interesująca: w środku znajdowała się "woda utleniona", żel , mała miseczka oraz aplikator. Podejrzewam, że henny wystarczy na co najmniej 20 aplikacji. Bardzo niewiele wystarczy by osiągnąć zamierzony efekt.


Henna do brwi i rzęs – żelowa – nowoczesny wymiar bezpiecznej koloryzacji brwi i rzęs. Żelowa konsystencja i specjalny aplikator umożliwiają precyzyjne nakładanie preparatu. Kolor polecany dla kobiet o włosach brązowych i ciemny blond. Dlaczego henna do brwi i rzęs Delia Cosmetics, jest niezastąpiona w Twojej kosmetyczce? wygodny sposób na koloryzację brwi i rzęs w zaciszu domowym; metoda idealna dla Pań w każdym wieku; zastępuje codzienne używanie konturówki do brwi; łatwy i ekonomiczny zabieg do samodzielnego wykonania; nadaje brwiom wymarzony kształt i podkreśla oprawę oczu; możesz mieć piękne brwi i rzęsy kiedy tylko zechcesz; jest bezpieczna w stosowaniu, przebadana dermatologicznie. Nowoczesny wymiar koloryzacji brwi – jak z salonu! Profesjonalna jakość żelu koloryzującego. Nowoczesna formuła aktywatora. Idealnie gładki oraz intensywnie koloryzujący preparat. Efekt już po 5 min od nałożenia. Wydajność – do 15 aplikacji. Miseczka i wygodny aplikator ze szczoteczką.



Cena za jaką kupimy produkt jest bardzo zadowalająca w drogerii Rossmann - 14,99 zł (bardzo często bywa ona na promocji).
Jak do tej pory nie sprawiła mi żadnego problemu zarówno przy aplikowaniu jak i uczuleniu czy tym podobne. Poniżej moje oko ;) niestety miałam małego strupka za co przepraszam , efekt jest delikatny ale ja taki lubię. Gdybym miała mocniejszy wyglądałabym jak wiedźma;)  


 Kochana Delio bardzo dziękuję za możliwość przetestowania tego produktu, osobiście jestem bardzo zadowolona - z tego co zauważyłam nie jestem jedyna w tym temacie;)

Ściskam mocno, Iwona 
 

poniedziałek, 5 czerwca 2017

Pell.pl - kosmetyki gwiazd (GROWN ALCHEMIST Tinted Hydra-Repair Day Cream )


Witajcie w nieco pochmurny poniedziałkowy dzień. Weekend mija jak zwykle bardzo szybko a poniedziałek jak zwykle zaskakuje. Dziś nieco z innej beczki niż pielęgnacja włosów bo pod lupę wpadł bardzo ciekawy kosmetyk ze stonki pell.pl
Przyznam, że byłam bardzo nim zaintrygowana jak do mnie dotarł. Musiał jednak odleżeć swoje i nabrać mocy urzędowej zanim zabrałam się za testy owego cuda. 


Mowa dziś o barwiącym kremie z Grown Alchemist. Zacznę moim tradycyjnym zwyczajem od estetyki a później przejdę jakie wnioski wyciągnęłam ze stosowania tego kremu. 

  
Kremik opakowany jest w zgrabne pudełko o bardzo prostej nieco industrialnej grafice. Gdyby stało na półce raczej nie wróciłabym na niego uwagi. Lubię jak opakowanie przyciąga wzrok dając pierwszy punkt zaczepienia. Flakonik także nie wyróżnia się niczym szczególnym. Szklana buteleczka z czarnym, zabezpieczonym dozownikiem z niewielkim opisem. Ale jak to mówią nie ocenia się książki po okładce a zwrot "kosmetyki gwiazd" nabrały dla mnie nowego znaczenia a sam kosmetyk powędrował do grona moich ulubieńców.


 Krem ma za zadnie dać na naszej skórze naturalny efekt oraz nieco ją rozpromienić. Po użyciu ma się wpasować w naszą karnację i nadać jej młodzieńczy wygląd. A jak jest w praktyce? a przynajmniej jak sprawdził się u mnie? No nieco inaczej, ponieważ kiedy ja nałożyłam niewielką ilość na twarz byłam po prostu brązowa. Od razu oczywiście się załamałam jak to ja i oczywiście moją głowę nawiedziły same czarne myśli, że a to kolejny bubel, a to moja cera beznadziejna itp.itd....odczekałam chwilkę i faktycznie kosmetyk zaczął się dopasowywać do mojej cery. Jednak nie był to na tyle dobry efekt by wyjść z domu nie strasząc ludzi;) Ale sprytna ja pomyślałam, że może by go tak pod podkład nałożyć? i tak zrobiłam, niewielką ilość nałożyłam pod swój Revlon i co? bomba! Genialnie współgra z podkładem! nie ma efektu maski, wysusza niedoskonałości, nawilża i skóra nie świeci się jak z samym podkładem. Przyzwyczaiłam się do tego stopnia , że nie dodaję już pudru sypkiego by się nie świecić. Co zauważyłam jeszcze? a to, że podkład jest dzięki temu trwalszy i nie wyciera się! 


Dla mnie to bardzo dużo pozytywów z tego względu , że nigdy nie osiągnęłam podkładowego ideału tak by być zadowoloną w stu procentach.  

  
Co ma do powiedzenia producent?
  
GROWN ALCHEMIST Tinted Hydra-Repair Day Cream 45 ml to rewelacyjny krem, który skutecznie wyrównuje i poprawia kolory skóry, głęboko przy tym ją nawilżając i ujędrniając. Nazywany jest odżywczym pocałunkiem słońca, gdyż dodatkowo dodaje twarzy subtelnego blasku.  Codzienne stosowany, nie tylko nawilży skórę twarzy, ale także spełnia funkcje ochronne, pozostawiając gładką, niewidoczną warstwę zabezpieczającą.  

Zawarty w nim wyciąg z kamelii oraz olejek z nasion dzikiej róży, dzięki bogactwu fitosteroli, nawadniają skórę i wspomagają absorpcję substancji odżywczych do komórek, zaś polisacharydy aloesu wspomagają ich prawidłowy wzrost i regenerację. Trójglicerydy z oleju jojoba wspomagają naturalną zdolność skóry do zatrzymywania wilgoci, zapobiegając oznakom starzenia. GROWN ALCHEMIST Tinted Hydra-Repair Day Cream  zawiera także wyciąg z trzciny cukrowej, która działa kojąco na skórę i chroni przed działaniem wolnych rodników, a także hamuje zły wpływ promieniowania UV.
Jeśli chodzi o cenę to trzeba przetrzepać kieszenie bo kosztuje 159 zł. Ale wiem jedno jeśli mi się skończy odżałuję i kupię go ponownie. Wiem, że do najtańszych nie należy ale czasem naprawdę warto w siebie zainwestować.  
Dodam, że kosmetyk jest bardzo wydajny także szybko nie powinien się skończyć. Ja jestem nim zachwycona i polecam serdecznie dziewczynom , które mają podobne problemy do moich. A może u Was wystarczy tylko ten kremik by ładnie wyrównać koloryt. Tak po użyciu GA czuję się jak gwiazda;) 

Tymczasem ściskam i zapraszam niebawem ;)

Iwona

wtorek, 30 maja 2017

Mydełko Melisowo – Sosnowe do stóp czyli lato w pełni


Jak widać za oknem lato zawitało do nas na dobre. Rankiem budzi nas piękne słonko i wtórujące sobie ptaki. Uwielbiam takie poranki i taką pogodę.  A dziś chciałabym Wam pokazać kolejny bardzo ciekawy kosmetyk jaki znalazł się w przesyłce od marki Jadwiga.  Mianowicie mowa tu o tytułowym mydełku melisowo -sosnowym


Mydełko melisowo - sosnowe przeznaczone jest do pielęgnacji naszych stóp przed różnymi domowymi zabiegami jak pedi, peelingi itp. itd.
Jak zwykle pozwolę sobie zacząć od estetyki - przyznam, że nie byłam zaskoczona wyglądem produktu, ponieważ jest bardzo charakterystyczne dla Jadwigi i nawet jeśli produkt nie byłby podpisany to i tak wiedziałabym do kogo należy. Opakowanie jest bardzo poręczne więc bardzo łatwo można wziąć taką ilość mydełka jaką chcemy. Zapach jest bardzo ładny, ziołowy a jednoczenie bardzo orzeźwiający. 

  
Jak wiadomo nasze stopy w lecie narażone są na wszelkiego rodzaju otarcia , odciski czy opuchlizny, dlatego uważam, że pielęgnacja o tej porze roku jest niezwykle ważna. Zauważyłam , że od kiedy stosuję mydełko moje stopy są bardzo wypoczęte. Dlatego cieszmy się pięknymi stopami w lecie.



DZIAŁANIE:
Doskonale zmiękcza i przygotowuje skórę do zabiegu pedicure i usunięcia zgrubień, martwego i zrogowaciałego naskórka, nawilża. Dzięki zawartości naturalnych olejków eterycznych odpręża, relaksuje, koi, działa przeciwobrzękowo. Naturalny olejek z melisy leczy infekcje bakteryjne i grzybicze, działa antyseptycznie, uspokaja, zaś olejek z sosny likwiduje nadmierną potliwość, odświeża, stymuluje pracę układu krążenia.

ZASTOSOWANIE:
Przed zabiegiem pedicure w celu rozmiękczenia, łatwiejszego usunięcia martwego naskórka i odprężenia moczyć stopy około 10 minut w ciepłej wodzie z dodatkiem mydełka melisowo – sosnowego i soli zmiękczającej.


Ja jestem z niego bardzo zadowolona i szczerze polecam ten produkt nie tylko kobietom. Zapłacimy za niego niewiele ponieważ 16,50 zł co nie jest ceną wygórowana ponieważ produkt ma pojemność 200 ml i wystarcza na bardzo długo. Także śmiało zapraszam do zakupu;)

Przypominam także , że trwa rozdanie także śpieszcie się a rozdanie znajdziecie tu.

Tymczasem zapraszam już niebawem na kolejny post.

Iwona

środa, 24 maja 2017

Szwajcarska precyzja zamknięta w szamponie czyli na tapet wędruje Swiss Image


Jak wiecie doskonale bardzo dużą wagę przywiązuję do pielęgnacji swoich włosów. Każda nowość kosmetyczna jest dla mnie wyzwaniem i kiedy widzę produkt którego nie znałam wcześniej to świecą mi się oczy i muszę to mieć. Już jakiś czas temu dotarła do mnie przesyłka od Swiss Image - przyznam szczerze, że o jej istnieniu nie słyszałam także byłam bardzo ciekawa jak się sprawdzi u mnie. 


Szampon i odżywka - taka była zawartość opakowania. Przyznam, że była to jedna z "ładniejszych" przesyłek jakie ostatnio wpadły w moje ręce. Produkty były opakowane w ładne klasyczne białe dosyć  solidne pudełeczko i pierwsza myśl jaka mi przyszła to to ,że  jest to świetny pomysł na prezent. 


Oba produkty pachną bardzo ładnie ;) jak do tej pory sprawują się u mnie całkiem przyzwoicie. Włosy nie puszą się, kolor się nie spłukuje ( mam włosy farbowane na czarno) nie mam po nim łupieżu, nie obciąża.  Ma bardzo lekka formułę. Zauważyłam też, że włosy są nawilżone co w lecie jest dla mnie priorytetem. 
Ekstrakt z szarotki alpejskiej jaki znajduje się w produktach regeneruje włosy oraz chroni je przed czynnikami zewnętrznymi a także promieniowaniem UV;)



Podsumowując te dwa cudaki są naprawdę mega dobre a moje włosy są bardzo wymagające i byle czego nie przyjmą bo zaraz atakuje mnie łupież.  Po Swiss Image póki co nie wystąpił i mam nadzieje nie wystąpi. 
Z mojej strony daję mocną 10 i zapraszam do zapoznania się z oferta bo ta jest bardzo bogata i myślę, ze każda znajdzie produkty stworzone dla niej!

Ściskam, Iwona.


środa, 17 maja 2017

Mezoroller - czyli mikronakłuwanie skóry


Mezoterapia jest jednym z najskuteczniejszych i najpopularniejszych zabiegów estetycznych. Skutecznie pielęgnuje skórę przywracając jej świeży, młody wygląd. To zabieg, który wydłuża młodość i niweluje oznaki upływu czasu. 

Dziś chciałabym Wam pokazać urządzenie dzięki któremu mini zabieg jakim jest mezoterapia wykonacie same w domowym zaciszu.  Niewielkie urządzenie , które zmieści się w torebce potrafi zdziałać cuda. 


Oczywiście zacznę najpierw od estetyki urządzenia. Opakowanie z tradycyjną etykietą dla DFP w środku bezbarwne opakowanie, niewielkie w którym znajduje się nasz mezoroller


 
Jest to urządzenie w kształcie ruchomego wałeczka z cienkimi mikroigłami, które służą do mikronakłuwania skóry. To najnowsza technologia, opracowana, aby zmusić skórę do samodzielnej, bardzo intensywnej odnowy i regeneracji poprzez naturalną indukcję kolagenu. Efektem działania mezorollera są mikrokanaliki w warstwie rogowej naskórka, które umożliwiają wniknięcie substancji aktywnych w głąb skóry. Skutkuje to widoczną redukcją zmarszczek oraz zapobiega powstawaniu nowych. W efekcie uzyskujemy długotrwałe wzmocnienie zarówno skóry właściwej, jak i naskórka.


Przyznam szczerze, że na początku bałam się użyć ze względu na ból poprzez nakłuwanie skory, jednak nie taki diabeł straszny jak go malują i wbrew pozorom cały zabieg nic nie boli. Igiełki są naprawdę mikroskopowe i to owo nakłucie odczuwa się w stopniu wręcz minimalnym. 
Czy miałam zaczerwienioną czy podrażniona skórę? nie, raczej nie. Może wydawała się na początku nieco opuchnieta ale wszystko ładnie schodzi. Nie chcę pokazywać jak to wygląda ponieważ za jakiś czas chce wrócić do Was z efektami przed i po ale nie mogłam się też doczekać by  pokazać Wam tego cudaka.
  

Jakie są zalety domowej mezoterapii?


  • stopniowa poprawa kondycji skóry widoczna już po pierwszym zabiegu;
  • dla każdego typu cery w zależności od potrzeb skóry;
  • wielokierunkowe działanie zależne od zastosowanego koktajlu;
  • krótki czas gojenia skóry – w przypadku rollera – około 1 dzień, pozostałych metod – kilka dni;
  • minimalne ryzyko alergii;
  • brak nadwrażliwości skóry na światło;
  • brak trwałych uszkodzeń skóry;
  • duża skuteczność w rewitalizacji skóry, wypadaniu włosów, cellulicie i rozstępach;
  • trwałe efekty



Koszt takiego urządzenia to około 80 zł. 

Jestem bardzo ale to bardzo ciekawa czy miałyście już do czynienia z takim zabiegiem? 

Tymczasem ściskam Was i zapraszam na kolejny post niebawem.

Iwona

poniedziałek, 15 maja 2017

Matująca pasta do włosów...nowośc Stile Unico (tenex24.pl)


Tak na koniec dnia gdzie w tle słychać pytania w Milionerach ja postanowiłam sklecić parę słów na temat produktu jaki ostatnio do mnie trafił. Przyznam szczerze, że mój stosunek do tego typu produktów jest niekoniecznie fajny. Nawet będąc u fryzjera proszę by na koniec nie używał lakieru do włosów. Mam jakieś traumatyczne przeżycia z młodszych lat kiedy to moje umiejętności nie były na tyle dobre by prawidłowo nałożyć pastę czy nawet żel do włosów.


Tradycyjnie zacznę od estetyki opakowania, proste, czarne zakręcane opakowanie dobrze opisane. 100 ml produktu zapewniam, że wystarczy na bardzo długo, ponieważ niewielka ilość pasty naprawdę wystarczy aby osiągnąć taki efekt jaki sobie zamierzyliśmy. 
ładnie unosi włosy u nasady, po mimo, że producent zapewnia nas o ekstremalnym utrwaleniu fryzury, produkt według mnie jest bardzo plastyczny.
 Dodam , że pasta bardzo ładnie pachnie dlatego bardzo przyjemnie się ją nakłada:D


Koszt takiej pasty jest niewielki także myślę, że każda z nas spokojnie może sobie na nią pozwolić;) 8,90 zł - tyle wynosi;)

 A co mówi nam producent?

 Styling pasta matowa ekstra mocna. Doskonale akcentuje wyrazistość fryzury, podkreśla pojedyncze pasemka, kosmyki, loki. Nadaje trwały, ale super elastyczny efekt utrwalenia, zawiera filtr UV i składniki aktywne, które chronią włosy. Nadaje włosom elastycznej tekstury, zapewnia trwały efekt o matowym wykończeniu.

Sposób użycia: Niewielką ilość preparatu rozetrzyj na dłoniach i palcami modeluj pożądaną fryzurę. Może być stosowana na suche i mokre włosy. Pasta najlepiej sprawdza się na włosach krótkich i półdługich.


Jestem ciekawa czy znacie ten produkt, a jeszcze bardziej jestem ciekawa czy lubicie używać tego typu kosmetyków. Ja chyba powoli się do nich przekonuję, odpowiednie umiejętności i nie taki diabeł straszny. Jak widać do pewnych rzeczy trzeba dojrzeć, nawet do nakładania pasty do włosów:D

Tymczasem pozdrawiam i już niebawem zapraszam na kolejnym post w którym to pokażę co ostatnio testowałam razem z innymi ambasadorkami Ofeminin:D

sobota, 6 maja 2017

Little things...czyli kubki i kubeczki....i bardzo miła niespodzianka (dużo zdjęć)


Jak każda kobieta bardzo lubię niespodzianki. Dziś tak przy sobocie chciałabym Wam pokazać co znalazło się w ostatniej przesyłce. 
Firma Little things jest całkiem młodą firmą, która zajmuje się dystrybucją spersonalizowanych kubków, toreb czy bluz. 
 W moje łapki wpadły dwa kubeczki i uważam, że napisy jakie się na nich znalazły są trafione w samo sedno. 



Zacznę tradycyjnie od estetyki. Oba kubki dodarły do mnie bardzo dobrze opakowane. W środku znalazło się bardzo dużo folii bąbelkowej, która amortyzowała ruchy podczas transportu. Kubki także mają swoje opakowania, które dodatkowo zabezpieczają je przed uszkodzeniem.




Oba kubeczki są bardzo starannie wykonane. Napisy są dobrze wytłoczone na kubkach i nie wygląda na to by zaczęły się ścierać (niektóre nadruki na kubkach niestety mają taką przypadłość). 



kawa w takim kubasku smakuje naprawdę dobrze ;) 
Dodam, że kubki robione są na każdą okazję i taki prezent sprawiłby nie jednej osobie wielką radochę. W sklepie możecie zamówić kubek z własnego projektu i uważam to za duży plus sklepu , że są bardzo otwarci na klienta i nie robią z tego  żadnego problemu.
Ja osobiście bardzo dziękuję za  tak miłą niespodziankę. 

Jeśli chodzi o jedne z cytatów jaki zalazł się na kubku to cytat z serialu "Jak poznałem waszą matkę":D a sarkazm i ironia powędrowały ze mną do pracy i tam stanowią obiekt zainteresowania wśród koleżanek:D

Ja tym czasem serdecznie zapraszam do zapoznania się z ofertą sklepu którą znajdziecie -tutaj a poni8żej sławetny cytat :D


Tymczasem serdecznie zapraszam na kolejny post a w nim moje ostatnie łupy z promocji Rossmanna.

Ściskam, Iwona

wtorek, 25 kwietnia 2017

Wypełniacz do ust lustrzany blask - podejście numer dwa!


Od moich ostatnich ekscesów z wypełniaczami bezigłowymi upłynęło sporo czasu. Od tej chwili do podobnych produktów podchodzę jak pies do jeża. jednak moja kobieca ciekawość wzięła górę i z lekką dozą niepewności wybrałam lustrzany blask z DermoFuture Prescion. Nie ukrywam , że trochę grzał miejsce w szafce i grzecznie czekał na swoją kolej. 


Tym razem do testowania zabrałam się bardzo ostrożnie. Najpierw postawiłam kropkę na ustach by zobaczyć czy piecze...nie piekło...idę dalej...pomalowałam dolną wargę....nie piecze nic...powiem śmielej, że uczucie było dosyć przyjemne, porównać można do efektu mokrych ust. Skoro nic się nie zadziało postanowiłam iść na całość i pomalowałam całe usta. Po jakimś czasie mogę stwierdzić , że produkt jest całkiem przyzwoity. Ładnie wygładza usta, nie piecze i ładnie wygląda. Usta bardzo ładnie się błyszczą a preparat wydobywa ich naturalny kolor. 


Stwierdziłam, że skoro nic się nie dzieje i nie ma ofiar w ludziach postanowiłam, że będę używała go częściej. I co zauważyłam? Zacznę od tego, że kocham pomadki matowe a co za tym idzie? Pomadki te mają skłonność do przesuszania ust i po używaniu niemal codziennym moje usta są krótko mówiąc nieźle zorane.  Wniosek jaki wysnułam po DFP to to, że stan moich ust nieco się poprawił. Może jeśli chodzi o samo "wypełnienie" to efekt jest raczej chwilowy i nie zauważyłam spektakularnego efektu ale postanowiłam wykorzystać inne zalety tego produktu
produkt bardzo ładnie wygładza i nawilża usta. Ja czasem stosuję go pod pomadkę. jest to fajna kuracja po pomadkach matowych. Póki co produkt mnie nie uczulił i nawet się polubiliśmy. 
Ostatnio postanowiłam sobie, że z każdego produktu postaram się wydobyć wady i zalety. I myślę, że to całkiem rozsądna decyzja z mojej strony:D

  Jestem bardzo ciekawa czy znacie ten produkt? miałyscie podobne odczucia? a może wręcz przeciwnie?

Tymczasem ściskam  i już dziś zapraszam na kolejny post ;)

sobota, 8 kwietnia 2017

Gel Spray (Żel mocny w rozpylaczu)


Tak jak obiecałam ostatnio troszkę cofniemy się w przeszłość gdzie w każdym kiosku ruchu albo w małym sklepiku osiedlowym można było zakupić mega mocny żel do włosów w sprayu ;) 
Nie ukrywam, że dzięki niemu wracam myślami d lat dziecinnych kiedy podkradałam spray mamie a także podglądałam jak mam spryskiwała nim swoje perfekcyjne loki.


Postanowiłam wrócić do tego produktu a dzięki Tenex.pl miałam taką możliwość w jeden z akcji w jakiej brałam udział. A jako że uwielbiam babrać się we włosach stwierdziłam, że sprawdzę czy tak samo daję radę jak kiedyś. Kiedyś Hegron można było kupić w kiosku, podejrzewam, że teraz też ale Rossmann też ma go u siebie w ofercie za 15, 99 złotych. Nie będę ukrywała, że nie bardzo lubię używać lakieru czy żelu do włosów ale do tego spayu nigdy nie miałam oporów. Faktycznie jest bardzo mocny i fryzura nigdy nie ulega zniszczeniu i nawet wiatr jej nie straszny. Oczywiście nie używam go codziennie a jedynie spontanicznie ale i tak wracam do niego z sentymentem.


Tenex.pl ma w swojej ofercie trzy warianty pojemnościowe: 75 ml, 150 ml i 300 ml a ja posiadam ten ostatni wariant w cenie 19,99zł.

Co mówi nam producent?

Żel spray Extra Strong

Profesjonalny produkt, który dzięki wysokiej zawartości alkoholu natychmiastowo odparowuje z włosów, co powoduje silne i błyskawiczne utrwalenie każdej fryzury. Może być stosowany zarówno na suche jak i mokre włosy. Jest łatwy do wyczesania i nie pozostawia na włosach białego nalotu jak lakiery. Przeznaczony do wszystkich rodzajów włosów.


A wy znacie ten babciowy żel? Używałyście? a może używacie nadal?:)

Tymczasem niebawem kolejny post i już Was na niego zapraszam;)