Pokazywanie postów oznaczonych etykietą blog. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą blog. Pokaż wszystkie posty

piątek, 29 grudnia 2017

Skuteczne ukrycie małych niedoskonałości....i dlaczego korektor całkiem dobrze konturuje twarz?


Nie będę ukrywała ale dosyć rzadko sięgam po tego typu kosmetyki...no ale raz się żyje. Wraz z kilkoma innymi kosmetykami od Adosa wpadły mi w łapki 3 całkiem przyzwoite kosmetyki- dwa korektory i czarna kredka do oczu z małą gąbeczką do rozcierania.


Jeśli chodzi o estetkę opakowania jest prosta, klasyczna nieco przypominająca opakowanie bezbarwnej pomadki.  Cover Stick z dodatkiem olejku herbacianego sprawił się całkiem nieźle....w konturowaniu twarzy. Dlaczego akurat w takiej formie? a dlatego , że niestety okazał się dla mnie za ciemny. Jestem niestety "bladolica" i  niestety próbując użyć go do tego jak powinien być użyty korektor niestety nie wyglądało to dobrze. Jedyne czego mogę się przyczepić to jego konsystencja. Niestety jest zbyt twardy i ciężko się nim posługuje.


Co mówi nam producent?

Korektor w sztyfcie dzięki łatwej i równomiernej aplikacji zapewnia cerze idealnie gładki, jednolity koloryt. Korektor antybakteryjny z olejkiem z drzewa herbacianego działa antyseptycznie oraz przeciwzapalnie. 




Drugi produkt to zielona żabka matująca. Tu korektor już doskonale spełnił swoją rolę. Bardzo ładnie zakrywa niedoskonałości a u mnie świetnie się sprawdza na worki pod oczami. 

Korektor matujący Matte Effect z witaminą A+E perfekcyjnie maskuje niedoskonałości oraz przebarwienia skóry. Dostępny w 5  kolorach. Waga 4 g.


Jedyne czego przyczepiłabym się tu to także konsystencja - twarda. 


Najfajniejsza z tego zestawu okazała się dla mnie kredka. Bardzo miękka , bardzo dobrze się rozciera i ma głęboką intensywną czerń. 


Wodoodporna kredka Smoky eyes, pozwala zarówno podkreślić oko,  jak i wykonać kompletny makijaż bez użycia cieni do powiek. Oprócz walorów kolorystycznych kredka posiada także formułę 24h oraz zawiera pielęgnującą witamine E


 Podsumowując generalnie jestem zadowolona z użytkowania - mimo zastosowania innego niż jakie być powinno;)

Ściskam, 
Wasza I. 

wtorek, 12 grudnia 2017

Zimowe paznokcie z marką Ados



Dawno nie było pazukowego postu a skoro nadarzyła się zimowa okazja do pokazania fajnych kolorków. Dziś słów kilka o dwóch lakierach które szczególnie przypadły mi do gustu nie tylko pod względem kolorystycznym.


Lakier do paznokci GEL LACK 7 DAYS


Jak widać  po buteleczce sięgam po niego chyba najczęściej, jest w kolorze głębokiego czerwonego wina z dodatkiem złotych drobinek, dzięki którym lakier nabiera szczególnej elegancji. Jest gęsty, bardzo łatwo się rozprowadza. Po pierwszym nałożeniu już osiągamy zamierzony efekt. 
Przyznam szczerze, że akurat na ten kolor czekałam. Inne firmy niestety nie sprostały moim oczekiwaniom. Wiele lat Ados nie miał tego koloru a ja pamiętam go jak będąc już sporą dziewczynką podkradałam go mamie. Także jaram się nim tym bardziej. 


Uważam, że pięknie będzie się prezentował do świątecznych stylizacji. Ja go ubóstwiam.

Gel Lack 7 Days zapewnia:
• żelowy manicure
• trwałość do 7 dni
• kremową konsystencję
• efekt mokrych paznokci
• brak smug i zacieków
• szeroki pędzelek ułatwiający aplikację


Czy lakier może oddychać? Okazuje się, że jak najbardziej bo dotlenione paznokcie to zdrowe paznokcie. Nowoczesna formuła oparta na technologii tlenu sprawie, że warstwa lakieru przepuszcza powietrze i cząstki wody, pozwalając na odpowiednie  dotlenienie płytki naszego paznokcia.


Lakier pozwala paznokciom na "swobodne oddychanie" pod warstwą koloru. Dzięki zaawansowanej technologii jest bardziej odporny na uszkodzenia typu ścieranie czy zarysowanie a także dłużej utrzymuje się na paznokciach zapewniając wysoki połysk oraz piękny kolor. To bardzo wysokiej jakości lakier a zarazem jedna z nowości Adosa, który zapewnia zdrową kondycję paznokcia nie niszcząc jego płytki a także zapobiega jej wysuszaniu.


Obecnie drugi tydzień nosze na pazurkach ten kolor i przyznam szczerze, że faktycznie bardzo ładnie się trzyma. 


A Wy jakie kolory lubicie zimą?

Wasza, I.

sobota, 2 grudnia 2017

Cukierki Solne poziomkowe i miętowe....zima idzie a o gardło dbać trzeba...


Jako, że za oknem już zima mam dla Was kolejny niekosmetyczny wpis a potem wracam do kolorówki;) Zima niestety rządzi się swoimi chorobowymi prawami więc postanowiłam Wam pokazać fajną słodycz która nieco zadba o nasze gardełka. Jak wiadomo  jestem wierną klientka indyjskiego sklepu i tam wyszperałam cuksy solne;)


Przyznam , że jestem bardzo pozytywnie zaskoczona tymi cukierkami. Smak mają bardzo ciekawy lekko słony z połączeniem wyczuwalnej mięty i poziomki. Jest to alternatywa dla osób które nie przepadają za tabsami czy syropem. Lekko koją niewielkie gardłowe dolegliwości. Jest zima i uważam, że warto je mieć przy sobie. Ja swoje już zapakowałam do torebki i korzystam nawet profilaktycznie.


Jak opisuje swój produkt producent?

Połączenie uzdrawiających właściwości soli himalajskiej, ze słodkim aromatem poziomek.
Znakomicie koją podrażnione gardło.
Klimatyzacja, niedostateczne spożywanie płynów(głównie wody) może prowadzić do infekcji gardła powodując jego wysuszenie.  Dlatego tak ważne jest nawilżanie naszego gardła. Bardzo dobrze sprawdzą się ...cukierki! Ssanie cukierka zwiększa wydzielanie śliny i tym samym częstotliwość jej przełykania.  Cukierki solne z 5% solanki soli himalajskiej - zawierają 84 minerały i mikroelementy niezbędne do prawidłowego funkcjonowania naszego organizmu.
Solanka to roztwór wody z solą, który ze względu na swoje właściwości, stosowany jest przy bólach gardła, nieżytów nosa, jak i górnych dróg oddechowych. Solanka wspomaga oczyszczanie oraz łagodzi objawy bólu gardła.
Cukierki solne to doskonała alternatywa dla tradycyjnych syropów lub tabletek na ból gardła. Odpowiednie dla osób mających problem z "suchym gardłem" oraz dla dzieci.

Skład: cukier, syrop glukozowy, solanka 5%,
Cukierki nie zawierają sztucznych substancji słodzących, ani chemicznych barwników.


Jeśli jesteście zaciekawieni cuksami to zapraszam do buszowania na stronce Magiczne Indie;)

Wasza, I

czwartek, 30 listopada 2017

Herbata Tulsi Mix 5 smaków Organic India 25 torebek


Dawno mnie tu nie było, oj dawno...niestety natłok innych obowiązków niestety nie pozwolił na to by przysiąść do bloga i pokazać Wam parę nowości.
Jako, że jestem wielką fanka kawy i chyba kawa płynie już w moich żyłach zamiast krwi;) od czasu do czasu jednak sięgam po herbatę...ale sięgam;) Sięgnęłam i teraz po herbaty ekspresowe Tulsi, lktóre zakupiłam na stronie sklepu Magiczne Indie.


Powiem szczerze, że sięgnęłam po ten ze staw ze względu na jego różnorodność i dzięki temu rozwiązaniu mogłam mogłam wypróbować każdy smak  i każdy smak wydał mi się unikalny:

  • 5 x The Original Tulsi Tea - wyjątkowo kojący, inspirująco świeży aromatyczny napój, umiejętnie stworzony z najlepszych typów Tulsi:  Rama, Krishna i Vana. Wspaniała indyjska herbata, która skutecznie i szybko odpręża, poprawia kondycję i zwiększa odporność organizmu a poza tym charakteryzuje się odświeżającym smakiem i szerokim wachlarzem właściwości prozdrowotnych.
  • 5 x Brahmi-Tulsi Tea - Połączenie antystresowych właściwości Tulsi z aromatycznym zapachem i zaletami imbiru, który jest tradycyjnie wykorzystywany do uruchamiania w ciele "elementu ognia", co ma na celu usunięcie toksyn oraz poprawię trawienia
  • 5 x Tulsi Masala - jest wspaniałym połączeniem ulubionych świeżo zmielonych przypraw (masala), herbaty Assam Premium i najlepszych odmian Tulsi z ich unikalnym działaniem antystresowym i budującym odporność. 
  • 5 x Tulsi Green Tea - Unikalne połączenie świętej rośliny Tulsi o właściwościach relaksujących i zielonej herbaty, która pomaga w redukcji masy ciała. Prowadzone od wielu lat badania wydają się potwierdzać, że zielona herbata zwiększa metabolizm i pomaga spalać tłuszcz. 
Dodam, że do smaku tych herbat trzeba się przyzwyczaić, bo jej smak nie jest  typowym smakiem czarnej herbaty jaka znamy na co dzień. Ale uważam, że czasem trzeba spróbować czegoś innego. Mi one smakowały i chętnie podzieliłam się ze znajomymi;)
Aktualnie jeśli nie macie pomysłu na mikołajkowy prezent to uważam, że miłośnicy herbaty ucieszyli by sie z takiej niespodzianki a herbatka aktualnie jest na promocji ;) Także warto:)

Wasza, I.

wtorek, 14 listopada 2017

Delia Dermo System....jesienne nowości do pielęgnacji twarzy...open box


Delia i jej boxy od dawna zaskakują swoją zawartością a ostatnimi czasy zaskakują jeszcze bardziej. W jesiennej niespodziance a dla mnie tym bardziej miłej bo niedawno obchodziłam imieniny znalazły się najnowsze kosmetyki do pielęgnacji twarzy. Ucieszyłam się szczególnie tym boxem dlatego, że część kosmetyków do demakijażu niestety mi się skończyłą , także niespodzianka trafiona w dziesiątkę.


Zacznę od kosmetyku po który w swojej pielęgnacji sięgam najrzadziej albo w ostateczności. Niestety tego typu kosmetyk totalnie się u mnie nie sprawdza ale za to u mojej mamy a i owszem.  Po moich wstępnych oględzinach stwierdzam, że ładne pachnie i jest wbrew mojej niechęci do mleczek bardzo delikatny.
Mleczko zawiera ekstrakt z ryżu, alantoinę, naturalną betainę i olej bawełniany, dzięki czemu skóra po jego użyciu jest miękka w dotyku, aksamitnie gładka i nawilżona. Tutaj również nie znajdziemy alkoholu, silikonów czy barwników.


Olejek hydrofilowy to kolejny kosmetyk po który sięgam bardzo rzadko, olejki w kwestii demakijażu też raczej się u mnie nie sprawdza (po wielu próbach niestety).Mimo tego , że można go używać z wodą (wtedy tworzy delikatną pianę) i bez niej na sucho bezpośrednio nałożony na płatek kosmetyczny. Nie zawiera parabenów a sam jest kompilacją olejków słonecznikowego, migdałowego i arganowego oraz wzbogacony dodatkowo o witaminki A i E. U mnie olejki świetnie się sprawdzają do czyszczenia pędzli oraz mojej ukochanej BB;)


Po płyny dwufazowe sięgam już zdecydowanie częściej;) a nawet rzec bym mogła, że do demakijażu oczu sprawdzają się u mnie fenomenalnie. Jest bezzapachowy , nie zawiera alkoholu i parabenów. Jest to kosmetyk dla osób o wrażliwej skórze (ja jak wiecie się to takowej grupy zaliczam). Bardzo szybko i dokładnie można oczyścić skórę a zwłaszcza jeśli macie mocne tusze do rzęs. Zapewniam, że da im radę.


Żeby osoby z każdym typem cery nie czuły się odrzucone Delia podaje nam na tacy płyn dwufazowy właśnie dla takich osób. Również produkt jest bezzapachowy i bardzo delikatny. Nie podrażnia. Nie zawiera alkoholu i parabenów. Dobrze oczyszcza. Powiem szczerze, że tez jest całkiem fajny. Fajnie nawilża, nie zostawia po sobie tłustego filmu.


Mgiełka tonizująca to produkt, który używam głupio przyznać po raz pierwszy.  Bardzo fajny i jak się okazało produkt niezbędny. Można zarówno spryskać nim twarz ale także używać jako tonik. Ładnie tonizuje ale i fajnie przygotowuje nam skórę przed przyjęciem kremu. Można stosować ją także i na krem dzięki temu uczucie nawilżenia nieco wzrasta.


Żel do mycia twarzy okazał się dla mnie hitem. Niestety moja cera  jest bardzo wymagająca i zazwyczaj po żelach do twarzy mam niespodzianki. W tym przypadku takowych nie ma. Dobrze oczyszcza skórę domywając resztki podkładu (jeśli takowe wystąpią). Nie wysusza skóry, ładnie się pieni, nie podrażnia, jest bezzapachowy oraz ogranicza wytwarzanie łoju, dzięki temu nasza skóra się nie przetłuszcza.


I dla mnie numer jeden czyli woda micelarna. Tego typu kosmetyki towarzyszą mi każdego dnia. jest też jednym z najpopularniejszych kosmetyków ostatnimi czasy. Nie wywołuje podrażnień, nie szczypie w oczy, bardzo dobrze oczyszcza i nie wysusza. Dla mnie numer jeden zdecydowanie.


Jestem oczarowana zawartością jesiennego pielęgnacyjnego boxa. Moim zdaniem to jeden z fajniejszych boxów od Delii.

A jak Wasze boxy? Jakie macie odczucia?


Wasza, I.

poniedziałek, 30 października 2017

Kajal w kredce


Nie wiem jak Wy ale ja jestem wielka fanką Kajali do oczu. Nie ukrywam, że akurat tego typu produkty uwielbiam testować a im bardziej miękkie tym lepiej. Ostatnio pisałam o kajalu w paście ale nie do każdego makijażu można go używać.


Kredka jest bardzo miękka i super się sprawdza na linii wodnej oka. Bardzo dobrze operuje się nią przy typowym smoky bo ładnie daje się rozetrzeć. Daje bardzo efektowną i precyzyjną kreskę. 


Kredka ma bardzo głęboką i wyrazistą czerń. I co dla mnie jest bardzo ważne to , że jest lekko oleista co tym bardziej ułatwia aplikację. Co najważniejsze jest mega tania i bardzo wydajna;)


Kredkę znajdziecie o tu----> klik, u mnie sprawdza się mega dobrze i wystarczy mi jeszcze na najbliższe sto lat;) Z mojej strony bardzo polecam;)


ściskam, Wasza I.

czwartek, 12 października 2017

PODKŁAD MINERAL SILK&LIFT INGRID i MINERALNY PODKŁAD MATUJĄCY IDEAL MATT INGRID



Słów kilka o podkładach, które ratują moja twarz w "te dni" . Przyznam szczerze , że tą trójcę podkładów a przynajmniej od lat wielu - Mineral skin &lift mam zawsze w zapasie w odcieniu 29.
Jest to podkład, który po pierwsze jest tani;) po drugie pięknie kryje, po trzecie nie zapycha a po czwarte wygląda na twarzy bardzo naturalnie.


Przyznam szczerze, że ten podkład nigdy mnie jeszcze nie zawiódł. Poznałam go przypadkiem dzięki mojej współlokatorce, którą obserwowałam od dłuższego czasu a właściwie jej twarz. W końcu zapytałam co ona robi , że ma tak piękna cerę. To pokazała mi ten własnie podkład i wsiąkłam na lata. Najlepiej sprawuje mi się "w te dni" kiedy moja cera wymaga wyjątkowej uwagi i płata mi najróżniejsze figle w postaci masy wyprysków;)


Podkład ma bardzo ładna gamę kolorystyczną. Ja aktualnie używam 29 porcelana ale latem kiedy buzia jest nieco opalona dobrze wygląda u mnie 30 naturalny beż ( fajny odcień dają kiedy je się wymiesza). Dużym plusem tego podkładu jest to, że nie ma w sobie odcieniu różowego.

Co na to producent?

Podkład nawilżająco-wygładzający Mineral Silk&Lift INGRID to doskonały produkt o długotrwałym działaniu. Zawarty w składzie kompleks minerałów dodaje skórze świeżości i blasku, pobudza naturalne mechanizmy ochronne opóźniające procesy starzenia, dzięki czemu dłużej zachowuje ona swoją jędrność, elastyczność i młody wygląd.  Nowoczesna formuła wygładza wszelkie nierówności i niedoskonałości cery, a jednocześnie dogłębnie ją nawilża. Produkt gwarantuje naturalny efekt makijażu oraz jego jedwabiste wykończenie. Zawarty w składzie filtr UV chroni skórę przed szkodliwym działaniem promieni słonecznych.


Ostatnio także przetestowałam mineralny podkład matujący. Cena równie przystępna no i jakość całkiem niezła. Tego podkładu używam codziennie. Jet delikatnej konsystencji, ładnie pachnie i fajnie matuje i jest nawet trwały. Ma wygodną aplikację.


Podkład ma bardzo ładna kolorówkę, ja jestem niestety bladolica więc mi w udziale przypadł kolor o numerze 301 cielisty.

Co na to producent?

Ideal Matt INGRID to mineralny podkład łączący efekt idealnie matowej cery z doskonałym jej nawilżeniem. Wyjątkowa formuła na bazie naturalnych składników pochłania nadmiar sebum i kontroluje jego wydzielanie. Mineral Complex efektywnie wygładza cerę, pobudza ją do odnowy oraz chroni przed wolnymi rodnikami. Naturalny czynnik nawilżający tworzy film ochronny, który zapobiega utracie wody, chroniąc skórę przed wysuszeniem.  Nowoczesne pigmenty wyrównują koloryt i skutecznie kryją niedoskonałości, bez obciążania. Lekka, aksamitna konsystencja nie zatyka porów i pozwala skórze swobodnie oddychać . Podkład zapewnia długotrwałe, matowe wykończenie makijażu. Hamuje błyszczenie. Polecany do każdego typu cery, szczególnie mieszanej i tłustej. Zawiera filtr UV.

Podsumowując dla minie to podkłady pierwsze potrzeby;) i w mega dobrej cenie;) dostępne w drogerii Natura;)

ściskam, Wasza - I.

poniedziałek, 9 października 2017

AA SKIN BOOST czyli jesienne nowości


Jesień za oknem a przygnębienie nie tylko dopada nas samych ale i nasza cera też zbyt dobrze się nie ma. Dla skóry zmęczonej AA stworzyło nową serię C+ która wpadła w moje ręce.
Nie ukrywam, że kosmetyków AA używam już od wielu lat ze względu jak już wiecie a ja powtarzam to jak mantrę - mam skórę wrażliwą i te kosmetyki sprawdzają się u mnie najlepiej.
Zanim przejdę do omawiania poszczególnych kosmetyków powiem ogólnie, że cała seria zrobiła na mnie całkiem niezłe wrażenie. Nie uczuliła, ładnie współgrała z innymi kosmetykami (patrz - kolorówka) i nie pozostawiła po sobie niedoskonałości.



Jako pierwszy na tapet wędruje Koncentrat 8%. Stosuje się go rano i wieczorem omijając okolice oczu. Jest bezzapachowy i dzięki pipetce jest wygodny w użyciu i bardzo wydajny. Bardzo ładnie się wchłania i nie pozostawia nawet lekkiego filmu co sprawia , że ja np. czuję się bardziej komfortowo gdy nic nie lepi mi się na twarzy.

Stężona witamina C, wnikając w głąb skóry, efektywnie neutralizuje działanie wolnych rodników, przeciwdziałając przedwczesnemu starzeniu się skóry, a także rozjaśnia i wyrównuje koloryt cery. Ekstrakt z aceroli, wiśni z Barbados, uelastycznia i nawilża skórę oraz przeciwdziała jej starzeniu.


Kolejnym całkiem fajnym kosmetykiem okazał się krem na noc. Nie ukrywam , że ja jako typowy leniwiec preferuję kremy typu 2w1 ;) ponastawiam na półce tych pudełeczek a potem albo zapomnę użyć albo używam tylko jednego, no cóż taki lajf;p Ale kto nie ryzykuje ten nie ma, postawiłam zatem dwa opakowania kremów na dzień i na noc;) 
Ten krem akurat stosuję razem z koncentratem na noc, skóra przez noc dobrze wypocznie nie mając styczności z podkładem i dzięki temu efekt jest bardziej dla mnie widoczny, że skóra rano jest rozświetlona i wypoczęta. Jędrna i dobrze nawilżona.


System C FORTE to prawdziwy zastrzyk energii dla Twojej skóry. Zawiera witaminę C, która dociera do wszystkich warstw naskórka, a obecność 4 aktywnych biologicznie form, o zróżnicowanej rozpuszczalności, sprawia, że jest bezpieczna dla skóry. Stymuluje syntezę naturalnego kolagenu, wyrównuje koloryt skóry i przywraca jej promienny wygląd. Dzięki silnym właściwościom antyoksydacyjnym, pomaga chronić przed szkodliwym wpływem czynników zewnętrznych (promieniowanie UVA/UVB, wiatr, wilgoć). Kwas azelainowy reguluje proces keratynizacji naskórka, rozjaśnia przebarwienia i wykazuje łagodne działanie przeciwzapalne. Szlachetny olej arganowy dostarcza skórze cennych składników odżywczych, wygładza i wzmacnia jej barierę ochronną.


Drugim pudełeczkiem oczywiście jest krem na dzień. Czyli kolejny zastrzyk witaminy C. Rano przed wyjściem do pracy i nałożeniem makijażu delikatnie smaruję twarz. Krem szybko się wchłania i dzięki temu podkład mi się nie "roluje" , po tym procederze też twarz mi się nie błyszczy a makijaż jest jakby nieco trwalszy ( ale to może tylko moje wrażenie).


System C FORTE to prawdziwy zastrzyk energii dla Twojej skóry. Zawiera witaminę C, która dociera do wszystkich warstw naskórka, a obecność 4 aktywnych biologicznie form, o zróżnicowanej rozpuszczalności, sprawia, że jest bezpieczna dla skóry. Stymuluje syntezę naturalnego kolagenu, wyrównuje koloryt skóry i przywraca jej promienny wygląd. Za sprawą silnych właściwości antyoksydacyjnych – pomaga chronić przed szkodliwym wpływem czynników zewnętrznych (promieniowanie UVA/UVB, wiatr, wilgoć). Kolagen oraz kwas hialuronowy wspierają działanie witaminy C i aktywnie walczą z oznakami upływającego czasu, stymulując procesy odnowy naskórka oraz poprawiając stopień jego nawilżenia.

I to by było na tyle....powiem szczerze, że widzę małą zmianę na plus. Nie wyglądam rano jak typowi kartofel bez życia. Buzia prezentuje się bardzo dobrze, jest promienna bez oznak zmęczenia. 
Także zachęcam do zapoznania się z jesiennymi nowościami AA , nie tylko z serią C+, myślę, że każda znajdzie coś dla siebie.

ściskam, 

Wasza - I. 

wtorek, 19 września 2017

MASCARA SURPRISE YOUR EYES Mega Effects od firmy ADOS


Jako, że dawno nie było u mnie żadnej "maszkary" dziś na tapet przywędrowała wykończona do ostatniej kropli tuszu maskara od Adosa.  Nie ukrywam, że służyła mi bardzo długo w codziennym makijażu. 


Jeśli chodzi o estetykę opakowania to uważam, że jest typowo klasyczna. Bez efektu wow, ładnie opisana tak by każda z nas wiedziała o co chodzi. Szczoteczka cienka silikonowa. Niestety nie moja tematyka z tego względu, że ja lubię bardzo podkreślone rzęsy i tego typu maskara wraz ze swoja delikatnością się po prostu gubi. Będzie ona odpowiednia dla dziewczyn które lubią bardzo delikatny makijaż a ich uroda  nie wymaga dużej ingerencji kosmetycznej;) 



Co na to producent?

Mascara, po której zastosowaniu rzęsy są znacznie wydłużone i pogrubione oraz zaskakująco bardziej widoczne. Dzięki gęstej silikonowej szczoteczce tusz łatwo się aplikuje, a rzęsy są idealnie rozczesane i podkręcone. Mascara posiada właściwości wodoodporne, co doskonale wpływa na trwałość makijażu przez cały dzień. Dostępna w czarnym kolorze. Nie zawiera parabenów. Waga 12 g.
Właściwości: 
- wodoodporny
- zwiększa objętość
- natychmiastowe wydłużenie i podkręcenie
- bez parabenów


U mnie nic się zmarnować nie może także ja używałam jej na rzęski dolne ale i dla lepszego podkręcenia na maskarę pogrubiającą.

Tak jak wspomniałam u mnie na moim oku się nieco gubi ale kobieta jest magazynem pomysłów także ja grzecznie zużyłam ją do końca ;) 
Jak lubicie delikatne wykończenie makijażu ta maskara będzie dla Was idealna;P

Wasza, I.