Pokazywanie postów oznaczonych etykietą blogerka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą blogerka. Pokaż wszystkie posty

piątek, 29 grudnia 2017

Skuteczne ukrycie małych niedoskonałości....i dlaczego korektor całkiem dobrze konturuje twarz?


Nie będę ukrywała ale dosyć rzadko sięgam po tego typu kosmetyki...no ale raz się żyje. Wraz z kilkoma innymi kosmetykami od Adosa wpadły mi w łapki 3 całkiem przyzwoite kosmetyki- dwa korektory i czarna kredka do oczu z małą gąbeczką do rozcierania.


Jeśli chodzi o estetkę opakowania jest prosta, klasyczna nieco przypominająca opakowanie bezbarwnej pomadki.  Cover Stick z dodatkiem olejku herbacianego sprawił się całkiem nieźle....w konturowaniu twarzy. Dlaczego akurat w takiej formie? a dlatego , że niestety okazał się dla mnie za ciemny. Jestem niestety "bladolica" i  niestety próbując użyć go do tego jak powinien być użyty korektor niestety nie wyglądało to dobrze. Jedyne czego mogę się przyczepić to jego konsystencja. Niestety jest zbyt twardy i ciężko się nim posługuje.


Co mówi nam producent?

Korektor w sztyfcie dzięki łatwej i równomiernej aplikacji zapewnia cerze idealnie gładki, jednolity koloryt. Korektor antybakteryjny z olejkiem z drzewa herbacianego działa antyseptycznie oraz przeciwzapalnie. 




Drugi produkt to zielona żabka matująca. Tu korektor już doskonale spełnił swoją rolę. Bardzo ładnie zakrywa niedoskonałości a u mnie świetnie się sprawdza na worki pod oczami. 

Korektor matujący Matte Effect z witaminą A+E perfekcyjnie maskuje niedoskonałości oraz przebarwienia skóry. Dostępny w 5  kolorach. Waga 4 g.


Jedyne czego przyczepiłabym się tu to także konsystencja - twarda. 


Najfajniejsza z tego zestawu okazała się dla mnie kredka. Bardzo miękka , bardzo dobrze się rozciera i ma głęboką intensywną czerń. 


Wodoodporna kredka Smoky eyes, pozwala zarówno podkreślić oko,  jak i wykonać kompletny makijaż bez użycia cieni do powiek. Oprócz walorów kolorystycznych kredka posiada także formułę 24h oraz zawiera pielęgnującą witamine E


 Podsumowując generalnie jestem zadowolona z użytkowania - mimo zastosowania innego niż jakie być powinno;)

Ściskam, 
Wasza I. 

środa, 20 grudnia 2017

Maseczka na biust ujędrniająca i regenerująca od Dermaglin....czy faktycznie tak cudowna?


Szczerze powiedziawszy ta maska trafiła do mnie już bardzo dawno, jednak przyznaję bez bicia nie mogłam się za nią zabrać, podchodziłam jak pies do jeża i zawsze w moich rękach lądował inny kosmetyk do zrecenzowania. Tak samo można to porównać do studenta przed egzaminem-wszystko jest ważniejsze niż nauka.

Nie skłamię jeśli powiem, ze natura i rzecz jasna geny niestety po babci obdarzyły mnie obfitym biustem i jest to jeden z moich kompleksów - jedne kobiety marzą o powiększeniu piersi , ja niestety najchętniej bym go zmniejszyła. Niestety nie czuję się z nim dobrze i atrakcyjnie ( cóż może kiedyś uzbieram na doktora Szczyta).

W końcu zebrałam się w sobie i nałożyłam owy produkt i czekam....wiadomo,. że nie spodziewałam się spektakularnych efektów od razu...ale czekam....i niestety zmyłam maskę jeszcze szybciej niż ją nałożyłam....


Po pierwsze maseczka nie pachnie zbyt ładnie....glina jak to glina...ale co najważniejsze, mnie strasznie uczuliła. Jak wiadomo każdy cyc inny jest ale po zmyciu miałam zamiast piersi dwie czerwone bomby;/ 

Przy nakładaniu trzeba bardzo uważać bo momentalnie zastyga i się sypie....
Kiedy uczulenie mi zeszło nie zauważyłam nic co zapewnia producent, ani nawilżenia ani ujędrnienia;/

O ile maseczki do twarzy są bardzo dobrze tak tu niestety drugi raz po ten produkt nie sięgnę/


Jest to jedynie moja opinia i każda z nas zapewne ma inne odczucia co do tego produktu o których bardzo chętnie poczytam. Piszcie w kom czy spotkałyście się z tą maską..


Wasza. I

wtorek, 12 grudnia 2017

Zimowe paznokcie z marką Ados



Dawno nie było pazukowego postu a skoro nadarzyła się zimowa okazja do pokazania fajnych kolorków. Dziś słów kilka o dwóch lakierach które szczególnie przypadły mi do gustu nie tylko pod względem kolorystycznym.


Lakier do paznokci GEL LACK 7 DAYS


Jak widać  po buteleczce sięgam po niego chyba najczęściej, jest w kolorze głębokiego czerwonego wina z dodatkiem złotych drobinek, dzięki którym lakier nabiera szczególnej elegancji. Jest gęsty, bardzo łatwo się rozprowadza. Po pierwszym nałożeniu już osiągamy zamierzony efekt. 
Przyznam szczerze, że akurat na ten kolor czekałam. Inne firmy niestety nie sprostały moim oczekiwaniom. Wiele lat Ados nie miał tego koloru a ja pamiętam go jak będąc już sporą dziewczynką podkradałam go mamie. Także jaram się nim tym bardziej. 


Uważam, że pięknie będzie się prezentował do świątecznych stylizacji. Ja go ubóstwiam.

Gel Lack 7 Days zapewnia:
• żelowy manicure
• trwałość do 7 dni
• kremową konsystencję
• efekt mokrych paznokci
• brak smug i zacieków
• szeroki pędzelek ułatwiający aplikację


Czy lakier może oddychać? Okazuje się, że jak najbardziej bo dotlenione paznokcie to zdrowe paznokcie. Nowoczesna formuła oparta na technologii tlenu sprawie, że warstwa lakieru przepuszcza powietrze i cząstki wody, pozwalając na odpowiednie  dotlenienie płytki naszego paznokcia.


Lakier pozwala paznokciom na "swobodne oddychanie" pod warstwą koloru. Dzięki zaawansowanej technologii jest bardziej odporny na uszkodzenia typu ścieranie czy zarysowanie a także dłużej utrzymuje się na paznokciach zapewniając wysoki połysk oraz piękny kolor. To bardzo wysokiej jakości lakier a zarazem jedna z nowości Adosa, który zapewnia zdrową kondycję paznokcia nie niszcząc jego płytki a także zapobiega jej wysuszaniu.


Obecnie drugi tydzień nosze na pazurkach ten kolor i przyznam szczerze, że faktycznie bardzo ładnie się trzyma. 


A Wy jakie kolory lubicie zimą?

Wasza, I.

wtorek, 5 grudnia 2017

Greenasia cera pełna blasku


Jeśli wyprawy do różnych zakątków świata pomysłodawców na wpływa na biznes kosmetyczny to ja poproszę o więcej takich wypraw. Maski w płachcie bo o nich dziś kilka słów cieszą się niezwykłą popularnością. W moje łapki wpadły trzy maski od Greenasia. 



Jeśli chodzi o opakowanie to chyba nie odkryję Ameryki mówiąc, że jest bardzo estetyczne i ładnie opisane.  Po otwarciu z każdej z saszetek wydobywa się cudowna woń i każda ma swoje odrębne zastosowanie. Zawierają w sobie bardzo dużo delikatnej mgiełki w którą otoczona jest płachta. Płachta jest też dodatkowo zabezpieczona w sztywne "opakowanie" w środku. Po nałożeniu na twarz daje lekki efekt schłodzenia a chwilę potem mnóstwo relaksu.

DLA CERY TŁUSTEJ I TRĄDZIKOWEJ - REDUKCJA PRZEBARWIEŃ - INTENSYWNA REGENERACJA WŁÓKIEN KOLAGENOWYCH
To delikatny i jedwabisty dotyk piękna i zdrowia dla twojej skóry. Dzięki starannie dobranym składnikom maska BELOV Natural Extract LEMON myogenic & moisturizing zapewnia twojej skórze jędrność wewnątrz i promienny blask na zewnątrz. Zwiększa elastyczność i wilgoć skóry. Idealna dla cery tłustej ze skłonnością do zmian trądzikowych. Skóry pozbawionej witalności i z przebarwieniami. Korzystaj z niej systematycznie i ciesz się nieskazitelnie gładką cerą i młodym wyglądem twojej skóry. 


ANTI-AGINE - INTENSYWNE NAWILŻENIE I WYGŁADZENIE - REGENERACJA - NATURALE EKSTRAKTY 
BELOV Natural extract ALOE VERA hydrating & repair, maska ta intensywnie nawilża, wygładza i regeneruje twoją skórę.Stosuj aby uzyskać gładką, silną i zdrową skórę. Jest idealna do użycia po intensywnym korzystaniu ze słońca. Dzięki zastosowaniu ceramidu 3 i peptydu zapewnia intensywne nawilżenie, penetrację składników aktywnych w głąb skóry i odbudowę bariery lipidowej naskórka. Zalecana dla każdego typu skóry do codziennego użycia. Zwłaszcza po intensywnym korzystaniu ze słońca w celu regeneracji.


DLA PERFEKCYJNEJ CERY - WZMACNIA NACZYNKA - ZAPEWNIA OPTYMALNE NAWILŻENIE - REDUKUJE STANY ZAPALNE - DUŻA ILOŚĆ ESENCJI, 38 ML
BELOV Natural Extract BLUEBERRY firming & rejuvenation, maska ta przywraca równowagę wodną w skórze. Sprawi, że skóra będzie optymalnie nawilżona, elastyczna, gładka i lśniąca. Uczyni skórę silną i delikatną zarazem. Zrównoważy odcień skóry. Wzmocni naczynka krwionośne. Odkryje na nowo piękno Twojej skóry. Idealna dla cery suchej i przesuszonej, naczynkowej i z tendencjami do powstawiania stanów zapalnych.
Po zdjęciu każdej z masek skóra stała się niezwykle wypoczęta. Gładka i naprężona. Koloryt skóry został wyrównany. 
Podsumowując jestem bardzo zadowolona z użytkowania a dodatkowo zapach na skórze utrzymuje się niezwykle długo. Po zdjęciu zostaje na twarzy lekki film ale wchłania się niezwykle szybko.
Wasza, I.

wtorek, 14 listopada 2017

Delia Dermo System....jesienne nowości do pielęgnacji twarzy...open box


Delia i jej boxy od dawna zaskakują swoją zawartością a ostatnimi czasy zaskakują jeszcze bardziej. W jesiennej niespodziance a dla mnie tym bardziej miłej bo niedawno obchodziłam imieniny znalazły się najnowsze kosmetyki do pielęgnacji twarzy. Ucieszyłam się szczególnie tym boxem dlatego, że część kosmetyków do demakijażu niestety mi się skończyłą , także niespodzianka trafiona w dziesiątkę.


Zacznę od kosmetyku po który w swojej pielęgnacji sięgam najrzadziej albo w ostateczności. Niestety tego typu kosmetyk totalnie się u mnie nie sprawdza ale za to u mojej mamy a i owszem.  Po moich wstępnych oględzinach stwierdzam, że ładne pachnie i jest wbrew mojej niechęci do mleczek bardzo delikatny.
Mleczko zawiera ekstrakt z ryżu, alantoinę, naturalną betainę i olej bawełniany, dzięki czemu skóra po jego użyciu jest miękka w dotyku, aksamitnie gładka i nawilżona. Tutaj również nie znajdziemy alkoholu, silikonów czy barwników.


Olejek hydrofilowy to kolejny kosmetyk po który sięgam bardzo rzadko, olejki w kwestii demakijażu też raczej się u mnie nie sprawdza (po wielu próbach niestety).Mimo tego , że można go używać z wodą (wtedy tworzy delikatną pianę) i bez niej na sucho bezpośrednio nałożony na płatek kosmetyczny. Nie zawiera parabenów a sam jest kompilacją olejków słonecznikowego, migdałowego i arganowego oraz wzbogacony dodatkowo o witaminki A i E. U mnie olejki świetnie się sprawdzają do czyszczenia pędzli oraz mojej ukochanej BB;)


Po płyny dwufazowe sięgam już zdecydowanie częściej;) a nawet rzec bym mogła, że do demakijażu oczu sprawdzają się u mnie fenomenalnie. Jest bezzapachowy , nie zawiera alkoholu i parabenów. Jest to kosmetyk dla osób o wrażliwej skórze (ja jak wiecie się to takowej grupy zaliczam). Bardzo szybko i dokładnie można oczyścić skórę a zwłaszcza jeśli macie mocne tusze do rzęs. Zapewniam, że da im radę.


Żeby osoby z każdym typem cery nie czuły się odrzucone Delia podaje nam na tacy płyn dwufazowy właśnie dla takich osób. Również produkt jest bezzapachowy i bardzo delikatny. Nie podrażnia. Nie zawiera alkoholu i parabenów. Dobrze oczyszcza. Powiem szczerze, że tez jest całkiem fajny. Fajnie nawilża, nie zostawia po sobie tłustego filmu.


Mgiełka tonizująca to produkt, który używam głupio przyznać po raz pierwszy.  Bardzo fajny i jak się okazało produkt niezbędny. Można zarówno spryskać nim twarz ale także używać jako tonik. Ładnie tonizuje ale i fajnie przygotowuje nam skórę przed przyjęciem kremu. Można stosować ją także i na krem dzięki temu uczucie nawilżenia nieco wzrasta.


Żel do mycia twarzy okazał się dla mnie hitem. Niestety moja cera  jest bardzo wymagająca i zazwyczaj po żelach do twarzy mam niespodzianki. W tym przypadku takowych nie ma. Dobrze oczyszcza skórę domywając resztki podkładu (jeśli takowe wystąpią). Nie wysusza skóry, ładnie się pieni, nie podrażnia, jest bezzapachowy oraz ogranicza wytwarzanie łoju, dzięki temu nasza skóra się nie przetłuszcza.


I dla mnie numer jeden czyli woda micelarna. Tego typu kosmetyki towarzyszą mi każdego dnia. jest też jednym z najpopularniejszych kosmetyków ostatnimi czasy. Nie wywołuje podrażnień, nie szczypie w oczy, bardzo dobrze oczyszcza i nie wysusza. Dla mnie numer jeden zdecydowanie.


Jestem oczarowana zawartością jesiennego pielęgnacyjnego boxa. Moim zdaniem to jeden z fajniejszych boxów od Delii.

A jak Wasze boxy? Jakie macie odczucia?


Wasza, I.

środa, 8 listopada 2017

Serum Kolagenowe od Jadwigi...i jego wielorakie zastosowanie


O tyle o ile zmarszczek raczej nie posiadam, no chyba, że te mimiczne od uśmiechów o tyle bardzo polubiłam ten kosmetyk. Mowa dziś o serum kolagenowym od firmy Jadwiga. Patrząc na ten niepozorny kosmetyk byłam bardzo ciekawa jak sprawdzi się u mnie.
Opakowanie charakterystyczne dla firmy, jasne ładnie opisane. Jednym słowem bardzo estetyczne. Buteleczka dosyć spora i bardzo wygodna w użytkowaniu.


Kosmetyki zawierające kolagen włączyłam do swojej pielęgnacji już dawno. Głównym zadaniem tego serum jest ochrona przeciwzmarszczkowa ale sam w sobie wykazuje też właściwości wygładzające zmian które już powstały. Kolagen jest substancją, która już w naszej skórze występuje a jego utrata sprawia, że nasza skóra staje się mniej elastyczna.


Kolagen wpływa na poziom nawilżenia i odżywienia naszej skóry. Serum kolagenowe można używać przed nałożeniem kremu, chociaż ja używam je na noc beż dodatków. Ale wielką zaletą tego produktu jest to , że jego zastosowanie jest wielorakie i nie tylko twarz jest główną częścią ciała jaką możemy odżywić ale także inne przesuszone partie skóry takie jak łokcie, kolana czy skórki w około paznokcia.  Podsumowując nakładamy serum na te miejsca które narażone są na spadek elastyczności i wysuszenia.


Serum ma postać płynnej delikatnej mgiełki, która po rozpyleniu zostawia lekko tłustawi film. Jeśli rozpylimy do na twarz daje uczucie natychmiastowego ściągnięcia skóry co dla niektórych może być lekkim dyskomfortem. Mi nie przeszkadza. Jeśli chodzi o zapach jest prawie nie wyczuwalny i nie bardzo wiem do czego mogę go Wam porównać powiem tylko tyle, że bardzo szybko się ulatnia.


Jeśli chodzi o skład jest bardzo prosty;) głównym składnikiem jest woda i zaraz po niej występuje hydrolizowany kolagen i elastynę , która dodatkowo wzmacnia elastyczność skóry.

Podsumowując ja jestem zadowolona jak do tej pory. Może spektakularnej zmiany nie zauważyłam ale skóra jest fajnie napięta i bez dodatkowych wyskakujących niespodzianek.
Jeśli zainteresowało Was to serum to najwięcej informacji uzyskacie na oficjalnej stronie producenta.

Ściskam, Wasza I.

czwartek, 2 listopada 2017

AA WINGS OF COLOR MAKIJAŻ PRZYJAZNY SKÓRZE


Kolorówki część kolejna. Jak wiecie AA kocham jako wrażliwiec więc czemu by nie używać tej marki do makijażu. Dziś słów kilka właśnie o kolorówce z AA.
 Na pierwszy ogień staje tusz do rzęs. Ładne złote opakowanie przyciąga wzrok. Bardzo ładnie pogrubia i się nie kruszy, ładnie pachnie i ma dobrą szczoteczkę.


Tusz oczywiście przystosowany jest do oka wrażliwego. Odżywia rzęsy i nadaję pełnię głębokiego spojrzenia.


Pozostając w okolicach oka następnie zabieramy się za kolorowanko;) Trójkolorowe cienie do powiek powinny nieco nam ułatwić sprawę. I to chyba jedyny produkt z którego jestem zadowolona najmniej;( prezentują się bardzo obiecująco, kolory moje więc powinny ładnie ze sobą współgrać. I tak by było gdyby nie kompletny bark pigmentacji.....po pierwsze są bardzo twarde a po drugie by wydobyć kolor trzeba się serio sporo napracować. Kolor jest mega delikatny.


Być może są osoby, którym spodoba się taka forma tego produktu , ja osobiście lubię dobrze napigmentowane cienie do powiek. Być może taki był zamysł producenta;) tego nie wiem;)


Jeśli chodzi o rozświetlacz to tu jest niebo a ziemia, mięciutki błyszczący, jedno pociągnięcie pędzelkiem i osiągamy piękny efekt  ( a jak ładnie prezentują się na oku och ach). Bardzo ładnie dobrana kolorystyka i wygodna aplikacja.


Można by rzec dwa w jednym.trochę różu trochę złota;) Jestem bardzo zadowolona z tego produktu.


 Z doborem sypkiego pudru zawsze miałam problem , albo za jasny albo za ciemny. Zawsze dodatkowe zmatowienie wyglądało u mnie tragicznie....do czasu. Chyba znalazłam dla siebie puder idealny. Transparentny i dla wrażliwców;) ma kolor idealny a makijaż trzyma się cały dzień, nie ściera a skóra nie świeci się jak nie powiem co;) jest bardzo delikatny, lekko jakby aksamitny i nie zapycha. Doskonale wpasowuje się w koloryt skóry.


Jeśli chodzi o podkłady jestem niestety bardzo wymagająca, ponieważ ,moja skóra niestety nie wszystkie toleruje;/
Czasem po mimo najjaśniejszego odcienia robi mi takiego psikusa , że podkład ciemnieje mi na twarzy masakrycznie i wyglądam jak po nieudolnym nałożeniu samoopalacza. Ten podkładzik jest jednak dla mnie zbyt delikatny i niestety gubi się na mojej skórze a nakładanie grubej warstwy niestety mija się z celem;/ Po mimo tego, że ma bardzo faja konsystencję, kolor, zapach itp. to niestety gubi mi się na twarzy i wyglądam jakbym nie miała podkładu w ogóle. Znika, nie przykrywa mi niestety nic. Ale u mojej mamy sprawdził się doskonale czyli podsumowując ile typów skóry tyle efektów. Moja mama jest zachwycona także swoje zadnie spełnił. Może i którejś z Was przypadnie do gustu;)


Moja kochana kredeczka, kredunia czyli coś co tygryski lubią najbardziej. Wysuwana bardzo miękka i super napigmentowana, jednym słowem jest genialana, nie uczula trochę w stylu kajalu ;) świetnie się rozciera ale jak robię sobie czasem kocią kreskę to nie wyciera się jak inne;) Przyznam, że zużywam ją bardzo szybko;)

Tyle na dziś, do miłego. I.