Pokazywanie postów oznaczonych etykietą blogerkaurodowa. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą blogerkaurodowa. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 30 maja 2017

Mydełko Melisowo – Sosnowe do stóp czyli lato w pełni


Jak widać za oknem lato zawitało do nas na dobre. Rankiem budzi nas piękne słonko i wtórujące sobie ptaki. Uwielbiam takie poranki i taką pogodę.  A dziś chciałabym Wam pokazać kolejny bardzo ciekawy kosmetyk jaki znalazł się w przesyłce od marki Jadwiga.  Mianowicie mowa tu o tytułowym mydełku melisowo -sosnowym


Mydełko melisowo - sosnowe przeznaczone jest do pielęgnacji naszych stóp przed różnymi domowymi zabiegami jak pedi, peelingi itp. itd.
Jak zwykle pozwolę sobie zacząć od estetyki - przyznam, że nie byłam zaskoczona wyglądem produktu, ponieważ jest bardzo charakterystyczne dla Jadwigi i nawet jeśli produkt nie byłby podpisany to i tak wiedziałabym do kogo należy. Opakowanie jest bardzo poręczne więc bardzo łatwo można wziąć taką ilość mydełka jaką chcemy. Zapach jest bardzo ładny, ziołowy a jednoczenie bardzo orzeźwiający. 

  
Jak wiadomo nasze stopy w lecie narażone są na wszelkiego rodzaju otarcia , odciski czy opuchlizny, dlatego uważam, że pielęgnacja o tej porze roku jest niezwykle ważna. Zauważyłam , że od kiedy stosuję mydełko moje stopy są bardzo wypoczęte. Dlatego cieszmy się pięknymi stopami w lecie.



DZIAŁANIE:
Doskonale zmiękcza i przygotowuje skórę do zabiegu pedicure i usunięcia zgrubień, martwego i zrogowaciałego naskórka, nawilża. Dzięki zawartości naturalnych olejków eterycznych odpręża, relaksuje, koi, działa przeciwobrzękowo. Naturalny olejek z melisy leczy infekcje bakteryjne i grzybicze, działa antyseptycznie, uspokaja, zaś olejek z sosny likwiduje nadmierną potliwość, odświeża, stymuluje pracę układu krążenia.

ZASTOSOWANIE:
Przed zabiegiem pedicure w celu rozmiękczenia, łatwiejszego usunięcia martwego naskórka i odprężenia moczyć stopy około 10 minut w ciepłej wodzie z dodatkiem mydełka melisowo – sosnowego i soli zmiękczającej.


Ja jestem z niego bardzo zadowolona i szczerze polecam ten produkt nie tylko kobietom. Zapłacimy za niego niewiele ponieważ 16,50 zł co nie jest ceną wygórowana ponieważ produkt ma pojemność 200 ml i wystarcza na bardzo długo. Także śmiało zapraszam do zakupu;)

Przypominam także , że trwa rozdanie także śpieszcie się a rozdanie znajdziecie tu.

Tymczasem zapraszam już niebawem na kolejny post.

Iwona

środa, 24 maja 2017

Szwajcarska precyzja zamknięta w szamponie czyli na tapet wędruje Swiss Image


Jak wiecie doskonale bardzo dużą wagę przywiązuję do pielęgnacji swoich włosów. Każda nowość kosmetyczna jest dla mnie wyzwaniem i kiedy widzę produkt którego nie znałam wcześniej to świecą mi się oczy i muszę to mieć. Już jakiś czas temu dotarła do mnie przesyłka od Swiss Image - przyznam szczerze, że o jej istnieniu nie słyszałam także byłam bardzo ciekawa jak się sprawdzi u mnie. 


Szampon i odżywka - taka była zawartość opakowania. Przyznam, że była to jedna z "ładniejszych" przesyłek jakie ostatnio wpadły w moje ręce. Produkty były opakowane w ładne klasyczne białe dosyć  solidne pudełeczko i pierwsza myśl jaka mi przyszła to to ,że  jest to świetny pomysł na prezent. 


Oba produkty pachną bardzo ładnie ;) jak do tej pory sprawują się u mnie całkiem przyzwoicie. Włosy nie puszą się, kolor się nie spłukuje ( mam włosy farbowane na czarno) nie mam po nim łupieżu, nie obciąża.  Ma bardzo lekka formułę. Zauważyłam też, że włosy są nawilżone co w lecie jest dla mnie priorytetem. 
Ekstrakt z szarotki alpejskiej jaki znajduje się w produktach regeneruje włosy oraz chroni je przed czynnikami zewnętrznymi a także promieniowaniem UV;)



Podsumowując te dwa cudaki są naprawdę mega dobre a moje włosy są bardzo wymagające i byle czego nie przyjmą bo zaraz atakuje mnie łupież.  Po Swiss Image póki co nie wystąpił i mam nadzieje nie wystąpi. 
Z mojej strony daję mocną 10 i zapraszam do zapoznania się z oferta bo ta jest bardzo bogata i myślę, ze każda znajdzie produkty stworzone dla niej!

Ściskam, Iwona.


piątek, 19 maja 2017

Polska maseczka kaoilinowa - kojąco zabliźniająca


Chciałabym Wam w piękny upalny piątek pokazać kolejny produkt jaki znalazł się w przesyłce od Laboratorium Kosmetycznego Jadwiga. Przyznam szczerze , że ta mała maseczka zdobyła moje serce od pierwszego i spojrzenia i użycia. To małe cudo to Polska maseczka kaolinowa. 


Na pierwszy rzut oka bardzo przypomina maseczkę z glinki. Jest tylko według mojego mniemania nieco delikatniejsza i przyjemniejsza w użyciu niż glinka. 

co to takiego ta meseczka kaolinowa?

   Produkt w 100% naturalny, poprzez zawartość krzemu, mikroelementów, aluminium, soli mineralnych i wielu innych cennych składników, posiada właściwości kojące, wzmacniające, wygładzające, remineralizujące, zwężające pory skóry i naczynka. Zapewnia doskonałe ujędrnienie i wygładzenie skóry, uelastycznia tkanki i tym samym powoduje spowolnienie procesu starzenia. Nie zawiera sztucznych barwników, konserwantów ani emulgatorów.


 Mi przypadło w udziale małe pudełeczko ale wbrew pozorom jest bardzo wydajne, ponieważ by nałożyć maseczkę na całą twarz wystarczy naprawdę niewiele.

Jak wygląda cały schemat zabiegu maseczką kaolinową?

Zmyć skórę MLECZKIEM KOSMETYCZNYM
Stonizować TONIKIEM ZIOŁOWYM
Maseczkę wymieszać z TONIKIEM ZIOŁOWYM do konsystencji gęstej śmietany i nałożyć na skórę twarzy. Dodatek OLEJKU JOJOBA lub oliwy z oliwek wzmacnia działanie maseczki.
Po 20 minutach zmyć letnią , a następnie chłodną wodą
Stonizować, nałożyć SERUM KOLAGENOWE, KREM BIONAWILŻAJĄCY
Przypudrować twarz PUDREM NATURALNYM
w celu zwężenia porów skóry po zabiegu oczyszczania twarzy maseczkę trzyma się do wyschnięcia


Z mojej strony bardzo polecam skorzystanie z toniku ziołowego, efekt po całym zabiegu jest naprawdę bardzo fajny, skóra jest nawilżona i bardzo delikatna. Ja staram się stosować ja regularnie raz w tygodniu. 

Moja 20 ml maseczka kosztuje 13,50 zł także nie jest to cena wygórowana , także można spróbować;)

Miałyście kiedyś do czynienia z takim produktem?

Ściskam, Iwona 

środa, 17 maja 2017

Mezoroller - czyli mikronakłuwanie skóry


Mezoterapia jest jednym z najskuteczniejszych i najpopularniejszych zabiegów estetycznych. Skutecznie pielęgnuje skórę przywracając jej świeży, młody wygląd. To zabieg, który wydłuża młodość i niweluje oznaki upływu czasu. 

Dziś chciałabym Wam pokazać urządzenie dzięki któremu mini zabieg jakim jest mezoterapia wykonacie same w domowym zaciszu.  Niewielkie urządzenie , które zmieści się w torebce potrafi zdziałać cuda. 


Oczywiście zacznę najpierw od estetyki urządzenia. Opakowanie z tradycyjną etykietą dla DFP w środku bezbarwne opakowanie, niewielkie w którym znajduje się nasz mezoroller


 
Jest to urządzenie w kształcie ruchomego wałeczka z cienkimi mikroigłami, które służą do mikronakłuwania skóry. To najnowsza technologia, opracowana, aby zmusić skórę do samodzielnej, bardzo intensywnej odnowy i regeneracji poprzez naturalną indukcję kolagenu. Efektem działania mezorollera są mikrokanaliki w warstwie rogowej naskórka, które umożliwiają wniknięcie substancji aktywnych w głąb skóry. Skutkuje to widoczną redukcją zmarszczek oraz zapobiega powstawaniu nowych. W efekcie uzyskujemy długotrwałe wzmocnienie zarówno skóry właściwej, jak i naskórka.


Przyznam szczerze, że na początku bałam się użyć ze względu na ból poprzez nakłuwanie skory, jednak nie taki diabeł straszny jak go malują i wbrew pozorom cały zabieg nic nie boli. Igiełki są naprawdę mikroskopowe i to owo nakłucie odczuwa się w stopniu wręcz minimalnym. 
Czy miałam zaczerwienioną czy podrażniona skórę? nie, raczej nie. Może wydawała się na początku nieco opuchnieta ale wszystko ładnie schodzi. Nie chcę pokazywać jak to wygląda ponieważ za jakiś czas chce wrócić do Was z efektami przed i po ale nie mogłam się też doczekać by  pokazać Wam tego cudaka.
  

Jakie są zalety domowej mezoterapii?


  • stopniowa poprawa kondycji skóry widoczna już po pierwszym zabiegu;
  • dla każdego typu cery w zależności od potrzeb skóry;
  • wielokierunkowe działanie zależne od zastosowanego koktajlu;
  • krótki czas gojenia skóry – w przypadku rollera – około 1 dzień, pozostałych metod – kilka dni;
  • minimalne ryzyko alergii;
  • brak nadwrażliwości skóry na światło;
  • brak trwałych uszkodzeń skóry;
  • duża skuteczność w rewitalizacji skóry, wypadaniu włosów, cellulicie i rozstępach;
  • trwałe efekty



Koszt takiego urządzenia to około 80 zł. 

Jestem bardzo ale to bardzo ciekawa czy miałyście już do czynienia z takim zabiegiem? 

Tymczasem ściskam Was i zapraszam na kolejny post niebawem.

Iwona

poniedziałek, 8 maja 2017

Fresh & Natural czyli fajnie naturalnie...


Wolne, wolne i koniec. Czas wracać do pracy ze zdwojoną energią. Ja dziś przychodzę do Was z nieco zaległą recenzją dwóch produktów jakie otrzymałam już jakiś czas temu. 
Jak każda kobieta bardzo lubię testować nowości a dzięki uprzejmości Fresh & Natural miałam taka możliwość. 
Do moich łapek wpadły dwa produkty: solny pelling do ciała tropikalny i malinowy balsam do ust. 



Jak zwykle zacznę  od estetyki opakowania. Plastikowy słoiczek z metalową nakrętką jest bardzo wygodny w obsłudze. Etykietka jest prosta ale dobrze opisana więc więcej do szczęścia nie jest nam potrzebne. Peeling solny zawiera bardzo dużo olejku dzięki czemu łatwiej rozprowadza się na skórze dając dodatkową bombę nawilżeniową. Zmywa się równie dobrze jak nakłada. Bardzo ładnie pachnie i wystarcz na kilka uzyć. Jeśli chodzi o wydajność to zakwalifikuję ją jako średnią. Ja osobiście preferuję większe opakowania ponieważ wystarczają na dłużej (przynajmniej mi).
 Kosztuje niewiele i nie musimy na taka imprezę wydawać milion monet - 24, 99 zł.


 Jak widzi to producent?

 Peeling owocowy zawiera drobne kryształki soli, które w łagodny sposób masują oraz złuszczają martwy naskórek. Peeling wygładza, oczyszcza i przywraca skórze jędrność i świeżość. Ma wyraźny, intrygujący zapach tropikalnych owoców.
Olej z pestek winogron nawilża i chroni skórę przed wpływem szkodliwych czynników zewnętrznych. Dzięki dużej zawartości witamin i antyoksydantów nadaje zdrowy kolor i blask skórze. Zawarty w oleju wapń zapobiega rozpadowi włókien kolagenowych odpowiadających za elastyczność skóry.
Olej ze słodkich migdałów zawiera kwas oleinowy, linolowy oraz witaminy:  A, B1, B2, B6, D i E. Olej migdałowy stosowany jest w leczeniu egzemy, łuszczycy oraz do skóry suchej, swędzącej i podrażnionej. Używanie regularnie kosmetyków z tym składnikiem nawilża skórę.
Olej arganowy wykazuje silne działanie wygładzające i ujędrniające – poprawia elastyczność i jędrność skóry, wspomaga odnowę komórek, przeciwdziała procesom starzenia się skóry i powstawaniu rozstępów, a także regeneruje naskórek. Oprócz tego chroni skórę przed czynnikami zewnętrznymi - regeneruje, przyspieszając gojenie ran, oparzeń i pęknięć skóry.
Olej pomarańczowy działa antyseptycznie. Ma silne właściwości drenujące i jest naturalnym antyoksydantem. Wnika w głąb skóry, likwidując cellulit i przyspieszając proces pozbywania się toksycznych związków z organizmu. Poprawia kolor skóry. Korzystnie wpływa na elastyczność skóry. W aromaterapii działa relaksująco, łagodzi napięcie i zapobiega bezsenności.
Sól łagodzi obrzęki i usuwa toksyny z organizmu. Dodatkowo ściąga nadmiar wody z tkanek, co jest ważne przy walce z cellulitem.
Kosmetyk konserwowany tylko witaminą E.
 
Także jak widzicie zawiera w sobie bardzo dużo dobrych rzeczy. Ja stosowałam go już kilkakrotnie i  uważam , że jest bardzo fajny. Skóra jest nawilżona , nie łuszczy się i jest bardzo delikatna.



 Kolejna nowość to malinowy balsamik do ust.  Przyznam szczerze , ze byłam bardzo ciekawa tego produktu. Ostatnimi czasy moje usta są trochę szorstkie ze względu na matowe wykończenie pomadek , których używam każdego dnia. O tyle o ile staram się je pielęgnować tak efekt szorstkości powraca. Testując ten balsam stwierdziłam , że się nieco wycwanię i zobaczę czy to co sobie wymyśliłam zda egzamin i o dziwo zdało i  to nawet na piątkę. Na początku starałam się smarować usta po pracy po ówczesnym demakijażu i sprawdzało się to całkiem niegłupio ale stwierdziłam, że spróbuję nałozyć go pod pomadkę. Strzał w 10 ponieważ, usta faktycznie się tak nie masakrują a że uzywam pomadek typu long lasting to i zmywa się o wiele łatwiej. Za cenę 9, 90 produkt wart uwagi i na pewno nabędę go po raz drugi.

A co w sobie zawiera małe cudo?

 Olejek cytrynowy działa jako silny przeciwutleniacz, wymiata wolne rodniki odpowiedzialne za starzenie się skóry. 
Wosk pszczeli produkowany jest przez pszczołę miodną - działa regenerująco na zniszczony i suchy naskórek, rozjaśnia oraz chroni przed negatywnymi czynnikami zewnętrznymi takimi jak wiatr, zimno czy słońce.
Macerat z nagietka chroni przed zapaleniami skóry, działa bakteriobójczo, nawilżająco i zmiękczająco.  

A Wy znacie te produkty? bardzo ciekawa jestem Waszych odczuć. 
Ściskam , Iwona
 

poniedziałek, 10 kwietnia 2017

ELSEVE MAGICZNA MOC GLINKI OCZYSZCZAJĄCY RYTUAŁ czyli wielkie testowanie z Ofeminin


Jest mi niezmiernie miło, że dostałam się do tak zacnego grona Ekspertek Ofeminin w którym to testowałyśmy nowość do włosów od firmy Loreal magiczna moc glinki. W skład zestawu wchodził szampon odżywka i maska przed myciem włosów.


Pierwszym krokiem w naszej glinkowej pielęgnacji jest maska z glinką przed myciem włosów. Przyznam szczerze, że jeszcze nie miałam okazji takiego specyfiku wypróbować więc byłam bardzo podekscytowana efektem jaki uzyskam. Maskę nakładamy na całe włosy i pozostawiamy na pięć minut by nasza maska wchłonęła nadmiar sebum oraz wszelkie zanieczyszczenia zgromadzone na naszych włosach. Produkt ma dość gęstą konsystencję ale jest bardzo wydajny. Zapach jest troszkę zbliżony do mentolu. 
Po spłukaniu maski włosy są oczyszczone i niezwykle miękkie i gotowe do dalszej pielęgnacji.



Krok drugi i kolejna perełka to szampon pielęgnacyjny zawierający w sobie połączenie trzech glinek.
Jest w kolorze delikatnego seledynu z perłowa poświatą. Zapach ciekawy ale trudno mi Wam przybliżyć do czego jest podobny. Też jest to produkt bardzo wydajny gdyż niewielka jego ilość wystarczy by zapienić i dobrze umyć całe włosy. Moje włosy są dosyć cienkie i za ramiona także szampon wystarczy mi na długo. Zaletą jest , że nie obciąża włosów i bardzo dobrze się spłukuje. Z zaleceń producenta wynika , że należy go dobrze wmasować u nasady głowy, gdyż tam nasze włosy są przetłuszczone najbardziej.



 Krok trzeci to odżywka pielęgnacyjna, którą stosujemy na koniec. Nakładamy produkt aż po końce i pozostawiamy na kilka minut a następnie spłukujemy. Włosy są lekkie , miękkie i nieziemsko delikatne. Nie ma najmniejszego problemu z rozczesywaniem a co najlepsze ten produkty naprawdę działają. Niestety jestem sztandarowym przykładem przetłuszczających się włosów bez względu na porę roku. A dzięki Loreal chyba powoli pozbędę się tego problemu.

Podsumowując dla mnie seria trafiona w dziesiątkę dla osób z podobnym do mojego problemem. Dziewczyny jesli macie podobny problem koniecznie odwiedźcie Rossman i zaopatrzcie się w ten komplecik. Mała kasa a efekt serio jest mega fajny. 
Jeszcze raz kieruję serdecznie podziękowania do komisji Klubu Ekspertek Ofeminin za to że mogłam wziąć udział w teście.

Tymczasem już zapraszam na kolejny post ;)

sobota, 8 kwietnia 2017

Gel Spray (Żel mocny w rozpylaczu)


Tak jak obiecałam ostatnio troszkę cofniemy się w przeszłość gdzie w każdym kiosku ruchu albo w małym sklepiku osiedlowym można było zakupić mega mocny żel do włosów w sprayu ;) 
Nie ukrywam, że dzięki niemu wracam myślami d lat dziecinnych kiedy podkradałam spray mamie a także podglądałam jak mam spryskiwała nim swoje perfekcyjne loki.


Postanowiłam wrócić do tego produktu a dzięki Tenex.pl miałam taką możliwość w jeden z akcji w jakiej brałam udział. A jako że uwielbiam babrać się we włosach stwierdziłam, że sprawdzę czy tak samo daję radę jak kiedyś. Kiedyś Hegron można było kupić w kiosku, podejrzewam, że teraz też ale Rossmann też ma go u siebie w ofercie za 15, 99 złotych. Nie będę ukrywała, że nie bardzo lubię używać lakieru czy żelu do włosów ale do tego spayu nigdy nie miałam oporów. Faktycznie jest bardzo mocny i fryzura nigdy nie ulega zniszczeniu i nawet wiatr jej nie straszny. Oczywiście nie używam go codziennie a jedynie spontanicznie ale i tak wracam do niego z sentymentem.


Tenex.pl ma w swojej ofercie trzy warianty pojemnościowe: 75 ml, 150 ml i 300 ml a ja posiadam ten ostatni wariant w cenie 19,99zł.

Co mówi nam producent?

Żel spray Extra Strong

Profesjonalny produkt, który dzięki wysokiej zawartości alkoholu natychmiastowo odparowuje z włosów, co powoduje silne i błyskawiczne utrwalenie każdej fryzury. Może być stosowany zarówno na suche jak i mokre włosy. Jest łatwy do wyczesania i nie pozostawia na włosach białego nalotu jak lakiery. Przeznaczony do wszystkich rodzajów włosów.


A wy znacie ten babciowy żel? Używałyście? a może używacie nadal?:)

Tymczasem niebawem kolejny post i już Was na niego zapraszam;)

wtorek, 4 kwietnia 2017

Czarna pasta do zębów Manny bez fluoru z cytryną


Czarny chleb i czarna kawa....a nie czarna pasta:)  Tak ten specyfik u góry to czarna pasta do zębów, czarna jak heban..czy węgiel jak kto woli bo właśnie z dodatkiem węgla ona jest. Ostatnimi czasy internety huczały o czarnych maskach, która zdziera wszystko z twarzy łącznie z urodą tak więc firmy kosmetyczne podsycane szałem carbo stworzyły szereg kosmetyków zawierający węgiel. Czarne mydła , pasty czy maski to tylko niektóre o jakich usłyszeliśmy do tej pory. Ja swoja pastę zamawiałam na stronce mannamydlo.pl
Do moich rąk wpadła czarna pasta do zębów. Byłam bardzo ciekawa jak zamawiałam ten produkt.


Zacznę tradycyjnie o estetyki. Pasta przyszła w tubie bez dodatkowego opakowania w jakich zwykle pakowane są pasty do zębów (nie wszystkie ale większość). Bardzo skromna estetyka, nie rażąca w oczy. Gdyby nie zawartość to pewnie minęłabym ją jeśli stałaby na półce. Nie jest śliska w dotyku. 
Jeśli chodzi o "smak" wyczuwane są nuty cytrynowe ale dla mnie była to "chemiczna cytryna" także nie miałam czystej przyjemności podczas mycia. Chociaż producent zapewnia, że produkt jest bardzo naturalny ten cytrynowy smak może mylić.Po wyszczotkowaniu zębów czułam, że mimo namachałam się tą szczotka w tą i z powrotem to miałam te moje zębiska jakby niedomyte. Nie czuje się takiej świeżości i komfortu jak po normalnym myciu zębów. Zresztą po jakimś czasie nadal czułam ten dziwny smak tej pasty w ustach i było mi po prostu niedobrze;/ i wyobraźcie sobie , że poszłam umyć zęby raz jeszcze ale już normalną pastą.



Jeśli chodzi o cenę to te 26 złotych uważam za zbyt wygórowane , bo w tym przypadku płacimy za reklamę i owy węgiel leczniczy. Osobiście więcej nie kupię. Czy warto ją polecić to nie wiem. 
Może niektóre z Was polubią ten specyfik do mnie niestety nie dotarł.


Za jakiś czas postaram się wrócić raz jeszcze do niej ale póki co grzecznie czeka na półce. Jestem bardzo ciekawa czy miałyście podobne doświadczenia ? a może nie znacie tej pasty?

Pozdrawiam i zapraszam na kolejny post niebawem.

piątek, 31 marca 2017

Żel ze świetlikiem lekarskim i herbatą do powiek i pod oczy - FLOSLEK


Firmy FLOSLEK chyba nie muszę przedstawiać  żadnej szanującej się kobiecie. Przyznam szczerze, że o firmie słyszałam bardzo dużo ale nie miałam okazji posiadać żadnego kosmetyku. Sytuacja uległa zmianie całkiem przypadkowo ponieważ produkt o jakim dziś mowa znalazł się w jednym z Boxów od LIFERII. Mowa tu o żelu ze świetlikiem lekarskim i herbatą. 
Małe bardzo estetyczne a zarazem poręczne opakowanie od razu wpadło mi w oko. Jako, że nie jestem fanką kremów ze względu na wrażliwość ten specyfik postanowiłam wypróbować.


Z tego co zdążyłam zauważyć produkt zyskał sobie rzesze fanek. Zawiera on mianowicie substancje bioaktywne:
Ekstrakt ze świetlika lekarskiego - znany i ceniony od dawna. Przynosi ulgę i ukojenie zmęczonym, obolałym oczom.
Ekstrakt z zielonej herbaty - znosi świąd i pieczenie towarzyszące stanom zapalnym, obkurcza drobne naczynia krwionośne, uszczelnia ściany włośniczek, działa przeciwobrzękowo.
Pantenol (prowitamina B5) - nadaje skórze gładkość, elastyczność, łagodzi podrażnienia.


Można go stosować pod makijaż ale ja moimi tradycyjnymi metodami stosuję go na noc. Rano moje oczy nie są podrażnione, nie mam tak zwanych "sińców" ani "worków" pod oczami. 
Jak przedstawia go producent?

Żel ze świetlikiem lekarskim i herbatą usuwa objawy zmęczenia, łzawienia, podrażnienia i pieczenie okolic oczu, spowodowane warunkami atmosferycznymi, przebywaniem w suchych pomieszczeniach, niewyspaniem. Zastosowany w recepturze wyciąg ze świetlika wykazuje własności przeciwzapalne oraz kojące a ekstrakt z zielonej herbaty przeciwświądowe.

Żel ze świetlikiem i herbatą to gwarancja zdrowych okolic oczu bez symptomów zmęczenia, świądu, pieczenia.




Podsumowując produkt jest naprawdę wart uwagi. Za produkt zapłacimy grosze, jest to koszt  około 10 złotych a wystarcza na bardzo długo przy codziennym użyciu, ponieważ niewielka ilość wystarczy by osiągnąć zamierzony efekt. 
Jestem ciekawa czy znacie ten żel a podejrzewam, że tak jest. Polecacie jeszcze inne kosmetyki tej firmy na które warto zwrócić uwagę?

Tymczasem zapraszam na kolejny post już niebawem.

poniedziałek, 27 marca 2017

Bądź piękna w kilku krokach...nowy Spring Box od Farmony


Piątek był dniem dość ciepłym ale bardzo nużącym. Siedziałam w pracy i automatycznie wykonywałam swoje zadania a oczy zamykały mi się niemal na każdym kroku. Moje koleżanki z pracy miały podobne nastroje. Jednym słowem przywitałyśmy wiosenne przesilenie. I tym mało optymistycznym akcentem chcę przejść do pokazania Wam wspaniałej niespodzianki od Farmony, która była przysłowiową wisienką na torcie piątkowego dnia.Dobrze , że zaraz był weekend więc miałam okazję na spokojnie zacząć wstępne testy.
Farmona dba o swoje klientki i za każdym razem zaskakuje nas czymś ciekawym. Box nosi bardzo9 adekwatny tytuł - Wiosenne przebudzenie! i zawiera bardzo ciekawe kosmetyki.
 Cały box to najnowsza odsłona linii Herbal Care przygotowująca naszą skórę na przywitanie wiosennej aury.


 Pierwsze cudo które chyba zainteresowało mnie najbardziej to Olejowy płyn do demakijażu oczu Kwiat migdałowca. Nie ukrywam, że bardzo lubię oleiste kosmetyki do demakijażu, ponieważ według mnie usuwają makijaż lepiej niż zwykła woda micelarna (ale to tylko moja opinia). Pachnie przepięknie i tak też wygląda. Mała, zgrabna wiosenna szata graficzna od razu przyciąga mój wzrok. Jakie efekty osiągniemy stosując płyn?
  • Rozjaśnienie skóry wokoło oczu, 
  • Wzmocnione i odżywione rzęsy
  • Relax;)
Za to cudeńko za 150 ml zapłacimy 14 zł. 



Kolejny produkt to coś co tygryski lubią najbardziej czyli Olejek Arganowy do włosów, skóry i paznokci. Ja oczywiście pierwsze co zrobiłam w domu po otwarciu boxa to zabrałam się właśnie za ten olejek i naolejowałam nim włosy. Pierwsze moje wrażenie jest takie ze olejek pachnie pięknie. Nie jest bardzo gęsty i fajnie się go rozprowadza na włosach. Co zauważyłam to to, że moje włosy zaczęły się skręcać w ładne loki co nigdy wcześniej nie miało miejsca. Dobrze się go zmywało a włosy pozostały bardzo lekkie i delikatne. Nie było problemu z ich rozczesywaniem. Dłonie też dobrze oswoiły się z tym olejkiem a skórki wokoło paznokcia zaczęły się zmiękczać. Zalety ze stosowania tego olejku:
  • zregenerowane, odporniejsze na uszkodzenia, pełne blasku włosy,
  • intensywnie odżywiona i jedwabiście gładka skóra,
  • wytrzymałe i mniej podatne na łamanie i rozdwajanie paznokcie.

 W boxie znalazłam także trzy najnowsze maseczki do twarzy oraz drobnoziarnisty peeling do twarzy i ust. Muszę stwierdzić, że Farmona zadbała o trzy najważniejsze kroki w pielęgnacji a mianowicie nawilżenie, odżywienie oraz odmłodzenie cery i takie maseczki nam stworzyła.
Nawilżającą maseczkę z aloesem do każdego rodzaju cery, Odżywcza maseczka z olejkiem arganowym do skóry suchej oraz bardzo suchej oraz odmładzająca maseczka z dzikiej róży do cery dojrzałej. Całość wspomaga migdałowy peeling.

To taki mały wstęp do produktów które opiszę w osobnych postach nieco później;) 
Jak Wam się podoba takie wiosenne zestawienie? 

Tymczasem pozdrawiam i zapraszam na kolejny post;)

czwartek, 16 marca 2017

Zadbaj o skórę na wiosę. Moja kuracja witaminą C z DermoFuture



O kuracjach z witaminami ostatnio w sferze kosmetycznej zrobiło się nieco głośniej. Wiele firm postawiło na płynne kuracje. Nie ukrywam, że ja jako "niemiłośniczka" kremów (chociaż powoli się z nimi zaczęłam kolegować) podążyłam za tym trendem. Jako, że nasza cera po zimie jest wyczerpana należy o nią odpowiednio zadbać. 
W moich rękach znalazły się dwie kuracje o których powiem Wam co nieco. Na pierwszy rzut idzie witamina C jakże nam znana nie tylko w postaci żółtych tabletek , które wciskała nam mam przy przeziębieniu.

Pierwsza to kuracja regenerująca zawierająca witaminę C. Jak wiele razy wspominałam jestem klasycznym przypadkiem lenia i wolę dłużej pospać a niżeli stać przy lustrze od piątej rano. Zakolegowałam się z tymi kuracjami pod tym względem, że są to preparaty stosowane na noc;) Także wklepuję je na noc i spaćku, nic mnie więcej nie interesuje. 
Jeśli chodzi o estetykę produktu to nie jest ona nazbyt skomplikowana. Buteleczka mała poręczna, brązowa z wygodnym aplikatorem. Dobrze opisana etykieta. 


Jakie korzyści będziemy mieli ze stosowania tej kuracji:

 · rozjaśnienie
· regenerację zniszczonej skóry
· zmniejszenie skłonności do przebarwień i piegów
· zwiększenie elastyczności
· ochronę przed wolnymi rodnikami
· spowolnienie procesów starzenia
· uszczelnienie naczyń krwionośnych.

 Po przebudzeniu moja skóra ma ładny koloryt, nie wygląda na zmęczoną i jest bardzo elastyczna. Zauważyłam, że mam mniej zaskórników i nieprzewidzianych niespodzianek w postaci ropnych "krost". 


Jak opisuje nam to producent?


Witamina C wykazuje działania antyoksydacyjne, walczy z wolnymi rodnikami, wspomaga ochronę przeciw promieniowaniu UV, stymuluje syntezę kolagenu, działa rozjaśniająco, wpływa korzystnie na stan skóry trądzikowej, wzmacnia naczynia krwionośne, poprawia stopień nawilżenia skóry. Gliceryna w naturalny sposób osłania skórę, przenikając do przestrzeni międzykomórkowych, gdzie wiąże ilość wody niezbędną do zachowania prawidłowego nawilżenia skóry. Ma doskonałe właściwości łagodzące, skutecznie nawilża przesuszoną skórę ze skłonnościami do pierzchnięcia. Wygładza, poprawia elastyczność, reguluje procesy prawidłowej odnowy naskórka. Działanie gliceryny jest długotrwałe. 

Za tego typu produkt zapłacimy 42,90 zł. Jest bardzo wydajny, ponieważ niewielka ilość wystarczy by pokryć całą twarz preparatem. Ma płynną konsystencję dzięki czemu bardzo prost się rozprowadza. 

Póki co jestem bardzo zadowolona z zastosowania tej kuracji i myślę, że każdej z nas na wiosnę przydałaby się taka bomba witaminowa. 
W swojej ofercie na stronie Tenex24.pl znajdziecie sporo nowości i podobnych kuracji, które możecie dopasować do swoich potrzeb. W moich zasobach znalazła się także kuracja uszczelniająca z witaminą K ale o tym niebawem. Wspomnę tylko, że kuracji używam naprzemiennie.  

Jestem bardzo ciekawa co myślicie na temat tego typu produktach. A może jesteście tradycjonalistkami i stawiacie jedynie na kremy?

napiszcie mi w komentarzu jakie jest Wasze zdanie w tym temacie.

Życzę Wam cudownego czwartku;)