Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kosmetyki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kosmetyki. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 9 października 2017

AA SKIN BOOST czyli jesienne nowości


Jesień za oknem a przygnębienie nie tylko dopada nas samych ale i nasza cera też zbyt dobrze się nie ma. Dla skóry zmęczonej AA stworzyło nową serię C+ która wpadła w moje ręce.
Nie ukrywam, że kosmetyków AA używam już od wielu lat ze względu jak już wiecie a ja powtarzam to jak mantrę - mam skórę wrażliwą i te kosmetyki sprawdzają się u mnie najlepiej.
Zanim przejdę do omawiania poszczególnych kosmetyków powiem ogólnie, że cała seria zrobiła na mnie całkiem niezłe wrażenie. Nie uczuliła, ładnie współgrała z innymi kosmetykami (patrz - kolorówka) i nie pozostawiła po sobie niedoskonałości.



Jako pierwszy na tapet wędruje Koncentrat 8%. Stosuje się go rano i wieczorem omijając okolice oczu. Jest bezzapachowy i dzięki pipetce jest wygodny w użyciu i bardzo wydajny. Bardzo ładnie się wchłania i nie pozostawia nawet lekkiego filmu co sprawia , że ja np. czuję się bardziej komfortowo gdy nic nie lepi mi się na twarzy.

Stężona witamina C, wnikając w głąb skóry, efektywnie neutralizuje działanie wolnych rodników, przeciwdziałając przedwczesnemu starzeniu się skóry, a także rozjaśnia i wyrównuje koloryt cery. Ekstrakt z aceroli, wiśni z Barbados, uelastycznia i nawilża skórę oraz przeciwdziała jej starzeniu.


Kolejnym całkiem fajnym kosmetykiem okazał się krem na noc. Nie ukrywam , że ja jako typowy leniwiec preferuję kremy typu 2w1 ;) ponastawiam na półce tych pudełeczek a potem albo zapomnę użyć albo używam tylko jednego, no cóż taki lajf;p Ale kto nie ryzykuje ten nie ma, postawiłam zatem dwa opakowania kremów na dzień i na noc;) 
Ten krem akurat stosuję razem z koncentratem na noc, skóra przez noc dobrze wypocznie nie mając styczności z podkładem i dzięki temu efekt jest bardziej dla mnie widoczny, że skóra rano jest rozświetlona i wypoczęta. Jędrna i dobrze nawilżona.


System C FORTE to prawdziwy zastrzyk energii dla Twojej skóry. Zawiera witaminę C, która dociera do wszystkich warstw naskórka, a obecność 4 aktywnych biologicznie form, o zróżnicowanej rozpuszczalności, sprawia, że jest bezpieczna dla skóry. Stymuluje syntezę naturalnego kolagenu, wyrównuje koloryt skóry i przywraca jej promienny wygląd. Dzięki silnym właściwościom antyoksydacyjnym, pomaga chronić przed szkodliwym wpływem czynników zewnętrznych (promieniowanie UVA/UVB, wiatr, wilgoć). Kwas azelainowy reguluje proces keratynizacji naskórka, rozjaśnia przebarwienia i wykazuje łagodne działanie przeciwzapalne. Szlachetny olej arganowy dostarcza skórze cennych składników odżywczych, wygładza i wzmacnia jej barierę ochronną.


Drugim pudełeczkiem oczywiście jest krem na dzień. Czyli kolejny zastrzyk witaminy C. Rano przed wyjściem do pracy i nałożeniem makijażu delikatnie smaruję twarz. Krem szybko się wchłania i dzięki temu podkład mi się nie "roluje" , po tym procederze też twarz mi się nie błyszczy a makijaż jest jakby nieco trwalszy ( ale to może tylko moje wrażenie).


System C FORTE to prawdziwy zastrzyk energii dla Twojej skóry. Zawiera witaminę C, która dociera do wszystkich warstw naskórka, a obecność 4 aktywnych biologicznie form, o zróżnicowanej rozpuszczalności, sprawia, że jest bezpieczna dla skóry. Stymuluje syntezę naturalnego kolagenu, wyrównuje koloryt skóry i przywraca jej promienny wygląd. Za sprawą silnych właściwości antyoksydacyjnych – pomaga chronić przed szkodliwym wpływem czynników zewnętrznych (promieniowanie UVA/UVB, wiatr, wilgoć). Kolagen oraz kwas hialuronowy wspierają działanie witaminy C i aktywnie walczą z oznakami upływającego czasu, stymulując procesy odnowy naskórka oraz poprawiając stopień jego nawilżenia.

I to by było na tyle....powiem szczerze, że widzę małą zmianę na plus. Nie wyglądam rano jak typowi kartofel bez życia. Buzia prezentuje się bardzo dobrze, jest promienna bez oznak zmęczenia. 
Także zachęcam do zapoznania się z jesiennymi nowościami AA , nie tylko z serią C+, myślę, że każda znajdzie coś dla siebie.

ściskam, 

Wasza - I. 

czwartek, 14 września 2017

Efekt zdrowej skóry z Oillan


Oillan przewija się w mojej łazience już jakiś czas...długi czas. Dla mnie jako wrażliwca te kosmetyki są niestety niezbędne.  Do moich rąk trafiła Oillanowa nowość do pielęgnacji twarzy w postaci płynu micelarnego oraz żelu do mycia twarzy.


Moja miłość do Oillan trwa dlatego ponieważ są to kosmetyki do cery wrażliwej -ja niestety takową posiadam i staram się mało eksperymentować w tej materii.  Oba kosmetyki są bezzapachowe i nie mam po nich żadnych niechcianych niespodzianek. Cera jest zdrowa, nawilżona.


Bardzo mi się podoba sposób dozowania zarówno żelu jak i płynu. Pompka jest dla mnie idealnym rozwiązaniem. Żel bardzo delikatnie oczyszcza i nie przesusza skóry ( niekiedy żele mają to do siebie, że skóra po nich nie jest zachwycająca) oraz nie czuje się efektu tzw ściągnięcia.


Płynem do demakijażu jestem zachwycona. Jest mega delikatny dla oczu i samej skóry. Nie pachnie i dobrze oczyszcza jednoczenie nie wysuszając. Skóra jest w fajnym stopniu nawilżona. W tym przypadku pompka dozująca również jest idealnym rozwiązaniem. Ten płyn zdecydowanie trafił do moich ulubieńców w tym miesiącu.



 Dodam z ciekawostek , że Oillan Effekt możecie znaleźć jedynie w sieci drogerii Super Pharm;) no cóż;)

Podsumowując seria naprawdę wypadła bardzo dobrze i kosmetyki są wysokiej jakości. Dla wrażliwców takich jak ja sprawdzi się idealnie. Polecam skorzystać;)

Wasza, I.

poniedziałek, 31 lipca 2017

Delia Cosmetics...czyli good foot na lato (dużo zdjęć)


Czołem dziewuchy w upalny poniedziałek, dziś troszkę o pielęgnacji stóp i bardzo fajnym boxie jaki trafił do mnie od firmy Delia Cosmetics. Przyznam szczerze, że byłam bardzo pozytywnie zaskoczona zawartością magicznej skrzynki.


Po pierwsze mam kolejne pudełeczko na szpargały a po drugie Delia postawiła na zadbane stopy latem - co bardzo się ceni;) 



Moje serce skradła kąpiel perełkowa ze względu na zapach zielonej herbaty, której jestem zwolenniczką.  W pudełeczku znalazła się też maseczka ze skarpetkami, peeling, krem w piance, ekspresowy żel złuszczający i pilerka.



Po kąpieli perełkowej zapach unosi się w całym domu a na dodatek utrzymuje się bardzo długo. Po kąpieli stopy są bardzo delikatne i faktycznie wypoczęte tak , że ciężar całego dnia zostaje z nich "zdjęty"


Faktycznie dobry efekt daje żel złuszczający, kilka kropel na piętki, zawijamy szczelnie w folię czekamy około 15 minut i zmywamy. Ja dodatkowo używam pilerki, po całym zabiegu piętki mam jak niemowlak.





 Po zabiegu złuszczającym dobrze jest natłuścić naszą skórę, tu bardzo dobrze sprawiła się u mnie pianka. Wygodna w użyciu i bardzo tłusta. Moje piętki od razu ją wchłonęły. Niestety maseczka i peeling czekają na swoją kolej ale jestem co do nich dobrej myśli;)


 
Podsumowując, to naprawdę trafiony w sedno box. Latem, kiedy nasze obolałe stopy wołają o pomoc bo albo są opuchnięte albo poocierane ze wszystkich stron ( u mnie nagminne)takie kosmetyki są dosłownie wybawieniem.

Podsumowując jestem bardzo zadowolona zarówno z zawartości jak i z działania kosmetyków  i jestem bardzo ciekawa czy do Was też takie trafiły i jakie macie odczucia po testowaniu.


ściskam, Wasza I.

poniedziałek, 22 maja 2017

Bo kocham słońce...po prostu - nowa linia luksusowych kosmetyków do opalania od firmy Janda


Jak widać za oknami wiosna a nawet wczesne lato zawitało do nas na dobre. Co prawda synoptycy straszą nas burzami ale póki co cieszymy się pięknym słońcem. Jak słońce i lato to wyruszamy na działki, odpoczynek czy po prostu z książką na balkon.  Jak wiadomo pierwsze słońce jest bardzo mocne i nasza skóra jest narażona na zaczerwienienia, podrażnienia a nawet oparzenia. Ja niestety człowiek bladolicy jestem i wyciągnąć ze mnie brązowy pigment graniczy z cudem. Zazwyczaj opalam się na czerwono;/

 Ostatnimi czasy zaczęłam zwracać na to większą uwagę i zaczęłam się interesować kosmetykami do i po opalaniu. I zauważyłam pewną zmianą a mianowicie brzydka czerwień zaczęła się zamieniać w lekki brąz. Jednym słowem będą ze mnie ludzie;)
Ostatnio wielką niespodziankę sprawiła mi firma Janda - tym bardziej się cieszyłam bo zarówno i ja i moja mama  używamy kremów od Jandy i wiem, że są to kosmetyki klasy bardzo wysokiej.  Cała seria wzbudziła moje wielkie zainteresowanie i od razu zabrałam się za test ;) w moim przypadku balkon i książka;)


Zacznę tradycyjnie od estetyki: prosta , ładnie opisana , tuby w kolorze brązowo-złotym. Ładna;) zapach nazwę go klasycznym , ponieważ nie bardzo wiem jak go określić i do czego porównać. Jest bardzo ładny, delikatny nie drażniący. 
W moich rękach znalazły się balsamy o SPF 15, 30 , 50 (dla dzieci) oraz oliwka o SPF 10. 


Bardzo zachwyciła mnie cała seria bo wypróbowałam wszystkie:D  i zamierzam korzystać z niej całe lato aż opalę się na murzynka :D 

A co zapewnia nam producent?

4 wymiary OCHRONY, aby przeciwdziałać:
• poparzeniom słonecznym (nowoczesne filtry UVB)
• fotostarzeniu (nowoczesne filtry UVA)
• termostarzeniu (podwyższeniu temperatury skóry, uszkodzeniom i stanom zapalnym powstającym na skutek działania światła podczerwonego) – kompleks przeciw skutkom IR i VL
• starzeniu pozapalnemu (światło widzialne i podczerwone zwiększa ilość stanów zapalnych w skórze. Uszkadza kolagen i przyspiesza pojawienie się zmarszczek oraz wiotkości) – kompleks przeciw skutkom VL i IR
rozszerzona Ochrona o światło widzialne VL!
Sposób użycia:
Nanosić równomierną, dość grubą warstwą, na całą powierzchnię ciała i twarzy. Najlepiej minimum 20 min. przed ekspozycja na słońce. Zaleca się ponawiać aplikację produktu min. co ok. 2 godziny oraz zawsze po wyjściu z wody czy wytarciu ciała ręcznikiem.





 A Wy macie swoje ulubione kosmetyki do opalania? Dawajcie znać ;)

Tymczasem ściskam, Iwona

poniedziałek, 27 marca 2017

Bądź piękna w kilku krokach...nowy Spring Box od Farmony


Piątek był dniem dość ciepłym ale bardzo nużącym. Siedziałam w pracy i automatycznie wykonywałam swoje zadania a oczy zamykały mi się niemal na każdym kroku. Moje koleżanki z pracy miały podobne nastroje. Jednym słowem przywitałyśmy wiosenne przesilenie. I tym mało optymistycznym akcentem chcę przejść do pokazania Wam wspaniałej niespodzianki od Farmony, która była przysłowiową wisienką na torcie piątkowego dnia.Dobrze , że zaraz był weekend więc miałam okazję na spokojnie zacząć wstępne testy.
Farmona dba o swoje klientki i za każdym razem zaskakuje nas czymś ciekawym. Box nosi bardzo9 adekwatny tytuł - Wiosenne przebudzenie! i zawiera bardzo ciekawe kosmetyki.
 Cały box to najnowsza odsłona linii Herbal Care przygotowująca naszą skórę na przywitanie wiosennej aury.


 Pierwsze cudo które chyba zainteresowało mnie najbardziej to Olejowy płyn do demakijażu oczu Kwiat migdałowca. Nie ukrywam, że bardzo lubię oleiste kosmetyki do demakijażu, ponieważ według mnie usuwają makijaż lepiej niż zwykła woda micelarna (ale to tylko moja opinia). Pachnie przepięknie i tak też wygląda. Mała, zgrabna wiosenna szata graficzna od razu przyciąga mój wzrok. Jakie efekty osiągniemy stosując płyn?
  • Rozjaśnienie skóry wokoło oczu, 
  • Wzmocnione i odżywione rzęsy
  • Relax;)
Za to cudeńko za 150 ml zapłacimy 14 zł. 



Kolejny produkt to coś co tygryski lubią najbardziej czyli Olejek Arganowy do włosów, skóry i paznokci. Ja oczywiście pierwsze co zrobiłam w domu po otwarciu boxa to zabrałam się właśnie za ten olejek i naolejowałam nim włosy. Pierwsze moje wrażenie jest takie ze olejek pachnie pięknie. Nie jest bardzo gęsty i fajnie się go rozprowadza na włosach. Co zauważyłam to to, że moje włosy zaczęły się skręcać w ładne loki co nigdy wcześniej nie miało miejsca. Dobrze się go zmywało a włosy pozostały bardzo lekkie i delikatne. Nie było problemu z ich rozczesywaniem. Dłonie też dobrze oswoiły się z tym olejkiem a skórki wokoło paznokcia zaczęły się zmiękczać. Zalety ze stosowania tego olejku:
  • zregenerowane, odporniejsze na uszkodzenia, pełne blasku włosy,
  • intensywnie odżywiona i jedwabiście gładka skóra,
  • wytrzymałe i mniej podatne na łamanie i rozdwajanie paznokcie.

 W boxie znalazłam także trzy najnowsze maseczki do twarzy oraz drobnoziarnisty peeling do twarzy i ust. Muszę stwierdzić, że Farmona zadbała o trzy najważniejsze kroki w pielęgnacji a mianowicie nawilżenie, odżywienie oraz odmłodzenie cery i takie maseczki nam stworzyła.
Nawilżającą maseczkę z aloesem do każdego rodzaju cery, Odżywcza maseczka z olejkiem arganowym do skóry suchej oraz bardzo suchej oraz odmładzająca maseczka z dzikiej róży do cery dojrzałej. Całość wspomaga migdałowy peeling.

To taki mały wstęp do produktów które opiszę w osobnych postach nieco później;) 
Jak Wam się podoba takie wiosenne zestawienie? 

Tymczasem pozdrawiam i zapraszam na kolejny post;)