Pokazywanie postów oznaczonych etykietą nowości. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą nowości. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 3 kwietnia 2018

Nowości od Mystik Warsaw - czyli puść oko wielkiemu miastu - KONTIGO


Zacznę w kilku słowach od mojego hitu, to jest coś co od dawna szukałam by uzyskać zajebisty efekt sztucznych rzęs.  I znalazłam i jak zwykle jestem w tyle bo produkt istnieje na rynku już od jakiegoś czasu. Od dawna nie noszę sztucznych rzęs ale lubię efekt kiedy mam ich wizualnie dużo. Stosowałam różne odżywki by uzyskać lepszy efekt, sprawdziła mi się jak do tej pory tylko jedna z EVELINE , stosuję ją na okrągło i rzęsy faktycznie są w dobrej kondycji. Ale nic chyba nie stoi na przeszkodzie by je dodatkowo podrasować. I z pomocą właśnie przybył mi Fiber Lash. Malutkie drobinki, które po nałożeniu na wilgotny jeszcze tusz dają nam efekt przysłowiowej "Firanki"

piątek, 23 marca 2018

Tlenowo-cytrynowo-kremowe nowości od AA ;)


Z każdym rokiem poznaję swoją cerę bardziej a ona postanowiła mi nie płatać różnych figli jak kiedyś. Coraz bardziej zaczynam się przyzwyczajać do różnego rodzaju kremów. Moja cera chyba też. Dziś dwie nowości od AA. 

poniedziałek, 19 marca 2018

Nowości hybrydowe od Adosa


Z marką Ados lubię się bardzo, a zwłaszcza lubimy się hybrydowo. Dziś kilka kolorowych nowości jakie pojawiły się na rynku. Jak wiecie z moich ostatnich lakierowych wpisów czy mojego Insta wiecie, że od jakiegoś czasu poluję na hybrydę w kolorze czarnym. Niestety akurat do tego koloru mam niezwykle wysokie wymagania.

niedziela, 3 września 2017

Verona Cosmetics....barwna kolorówka na jesienne wariacje z makijażem


Ostatnio sporo kolorów na moim blogu, pielęgnacja póki co odeszła na dalszy plan...ale nie na długo. Bardzo miłą jesienną niespodziankę sprawiła mi firma Verona podsyłając kilka kosmetyków do przetestowania.  Jednym z produktów był komplet do stylizacji brwi. Na temat wariacji brwiowych można pisać i pisać. Kredka bardzo miękka o ciemnobrązowym kolorze ze szczoteczką nie ukrywam trochę mnie zachwyciła. Jest bardzo miękka i ja oczywiście czasem podkradam ją na linię wodną oka. Żel kupił mnie w całości. Szast prast dwa muśnięcia i brwi wystylizowane. Bardzo szybko trafił do ulubieńców i szczerze polecam przy makijaży\u , który musicie wykonać szybko.



Kontynuując brwiowe wariacje w moje ręce trafił także set do brwi przeznaczony dla brunetek. Bardzo podobny set widzieliście przy poście o firmie Revers. Tu jest nieco inna, ciemniejsza kolorystyka i rónież podkradam do do codziennego makijażu-świetnie się u mnie sprawdzają takie kolory i czuję się w nich bardzo dobrze. Dlatego nie ukrywam, że cieszę się , że mam podobny set w zapasie.


Kolejnym produktem jaki znalazł się w niespodziance był korektor. Bardzo delikatny jasny kolor, świetnie się wkomponował w całość makijażu i dobrze współgrał z podkładem. Ładnie rozświetla i dobrze rozprowadza. Generalnie na plusik.



Jeśli chodzi o róże to nie będę kłamać raczej za nimi  nie przepadam, taka moja uroda....niestety zawszę jak nawet bardzo lekko musnę swoje policzki różem wyglądam jak matrioszka i niestety wygląda to tak jakbym na policzki posmarowała sobie burakiem....;/ Co do samego różu. Bardzo ładna estetyka, ładny zapach i kolor nawet delikatny (musnełam sobie palcem;) ładnie się też chyba bedzie rozprowadzał. Jednak póki co grzecznie czeka aż moje lęki różowe minął ;)






Jeśli chodzi o pomadki Vollare by Verona to w tym momencie duży ukłon dla producenta za poprawę jakości tego produktu. Lat temu kilka kupiłam pomadkę wydawało mi się , że całkiem fajna za małą kasę. Jednak jak jej użyłam to zaraz wylądowała w koszu...konsystencja piasku, zapach całej tablicy mendelejewa,że o smaku nie wspomnę...od tamtej pory omijałam szerokim łukiem. Bardzo bałam się użyć tej ...jednak....bum....piękny zapach, kremowo-matowa konsystencja, delikatność i trwałość. Można? można. Kolor bardzo ładny i poprawa jakości na przełomie lat bardzo dobra.


 Najbardziej zaskoczyły mnie matowe pomadki w jesiennych kolorach. Bardzo długo utrzymują się  na ustach i pasują niemalże do każdej stylizacji.

Podsumowując część pierwszą. Jestem bardzo zaskoczona jakością jaką zaprezentowała firma Verona i jak włożyła kawał serca w produkty.

Zachęcam do zajrzenia na stronkę, tam dowiecie się nieco więcej i zobaczycie gdzie blisko Was możecie zakupić ww produkty.

Ściskam, I.

poniedziałek, 7 sierpnia 2017

NIVEA Silk Mousse Lemon Moringa jedwabisty mus do mycia ciała


Czołem kobitki, szybki wpis o moim piątkowym małym zakupie. Po popołudniowej piątkowej kawie z psiapsółką wybrałyśmy się do Natury. Buszowałyśmy i buszowałyśmy i moim oczom ukazało się magiczne słowo...promocja;) a w promocji był od dawna oczekiwany przeze mnie produkt a mianowicie nowość Nivea mus do mycia ciała. Nie ukrywam, że byłam szalenie ciekawa jakby sprawdził się u mnie. Wydałam 9,99 zł i zadowolona pobiegłam do domu wypróbować ;) 


Produkt przypomina nam nieco delikatniejszą piankę do golenia. Zapach przy użyciu jest nieziemski wyczuwalne jest w głównej mierze zapach cytryny bo taki wybrałam wariant - lemon, moringa.  Jest z tego co zauważyłam wydajny, bo już niewielka ilość pianki wystarcza by pokryć większą część ciała. Nie ukrywam, że prysznic jest bardzo ale to bardzo przyjemny. Doznania zapachowe i myjące gwarantowane;) ja zaopatrzę się w dwa pozostałe warianty. Przetestowałam przez weekend i jestem bardzo zadowolona z zakupu. 




Pojemnik ma bardzo ładna grafikę i jest według mnie fajny do transportowania , nie grozi wylaniem;) 

Moim zdaniem bardzo dobry produkt. Kierując się zakupem i ocenami wcale nie żałuję wyboru. Bardzo delikatny jednak idealny, zapach super przyjemy. Bardzo polecam :)

poniedziałek, 31 lipca 2017

Delia Cosmetics...czyli good foot na lato (dużo zdjęć)


Czołem dziewuchy w upalny poniedziałek, dziś troszkę o pielęgnacji stóp i bardzo fajnym boxie jaki trafił do mnie od firmy Delia Cosmetics. Przyznam szczerze, że byłam bardzo pozytywnie zaskoczona zawartością magicznej skrzynki.


Po pierwsze mam kolejne pudełeczko na szpargały a po drugie Delia postawiła na zadbane stopy latem - co bardzo się ceni;) 



Moje serce skradła kąpiel perełkowa ze względu na zapach zielonej herbaty, której jestem zwolenniczką.  W pudełeczku znalazła się też maseczka ze skarpetkami, peeling, krem w piance, ekspresowy żel złuszczający i pilerka.



Po kąpieli perełkowej zapach unosi się w całym domu a na dodatek utrzymuje się bardzo długo. Po kąpieli stopy są bardzo delikatne i faktycznie wypoczęte tak , że ciężar całego dnia zostaje z nich "zdjęty"


Faktycznie dobry efekt daje żel złuszczający, kilka kropel na piętki, zawijamy szczelnie w folię czekamy około 15 minut i zmywamy. Ja dodatkowo używam pilerki, po całym zabiegu piętki mam jak niemowlak.





 Po zabiegu złuszczającym dobrze jest natłuścić naszą skórę, tu bardzo dobrze sprawiła się u mnie pianka. Wygodna w użyciu i bardzo tłusta. Moje piętki od razu ją wchłonęły. Niestety maseczka i peeling czekają na swoją kolej ale jestem co do nich dobrej myśli;)


 
Podsumowując, to naprawdę trafiony w sedno box. Latem, kiedy nasze obolałe stopy wołają o pomoc bo albo są opuchnięte albo poocierane ze wszystkich stron ( u mnie nagminne)takie kosmetyki są dosłownie wybawieniem.

Podsumowując jestem bardzo zadowolona zarówno z zawartości jak i z działania kosmetyków  i jestem bardzo ciekawa czy do Was też takie trafiły i jakie macie odczucia po testowaniu.


ściskam, Wasza I.

poniedziałek, 17 lipca 2017

Lato, lato, lato w pełni - Bielenda seria Bikini


Po mimo małych niuansów pogodowych nadal mamy lato w pełni. Z tego co się zdążyłam zorientować mają powrócić jeszcze większe upały. Jak się przed nimi ochronić podpowie nam nowa seria kosmetyków do opalania BIKINI  a także i po opalaniu. 
W mojej serii znalazły się trzy bardzo ciekawe kosmetyki, które Wam dziś pokażę. 


Nowa seria Bielendy nakazuje nam myśleć o sobie, zatem dostosujmy się do tego polecenia i ochrońmy swoją skórę najlepiej jak tylko możemy.
Dużym ostatnio powodzeniem cieszy się kokosowe mleczko do opalania z SPF 50. 
Moje pierwsze wrażenia stosując ten kosmetyk były bardzo pozytywne. Zaskoczyło i ucieszyło zarazem mnie to , że jest on głęboko nawilżający. Ładnie pachnie i bardzo dobrze się rozprowadza na skórze , nie lepi się i jest bardzo lekkiej formuły. Bardzo dobrze chroni.


Kolejny uważam bardzo ciekawy i przydatny kosmetyk to łagodzący balsam po opalaniu i tu uważam, że latem każdy powinien go mieć w zasięgu ręki. Z opalaniem niestety różnie bywa, po mimo stosowania różnych kosmetyków nasza skóra może niespodziewanie zareagować. Tu przychodzi nam owy balsam, który błyskawicznie łagodzi podrażnienia spowodowane nadmiernym opalaniem.Zwarty w nim D-Panthenol i aloes ulżą nam w cierpieniu.


Moim torebkowym ulubieńcem stał się olejek kakaowy, który towarzyszy mi codziennie kiedy wychodzę do pracy i pierwsze promienie słońca lekko dotykają mojej skóry i kiedy z niech wychodzę. Ma bardzo lekką nie lepiącą formułę, nie zostawia filmu i bardzo ładnie się wchłania. Ma najmniejsze SPF i do takiej codziennej ochron jak w moim przypadku sprawdza się idealnie.


BIKINI to linia kosmetyków do opalania oraz po opalaniu przeznaczona do intensywnej ochrony skóry przed szkodliwym działaniem promieni UV.
– PIASKO-, CHLORO I WODOODPORNE formuły
– Ochrona przed promieniowaniem UVA/ UVB i podczerownym IR-A
– bogactwo roślinnych składników pielęgnujących
gwarantują bezpieczne opalanie.
Kosmetyki:
– chronią przed poparzeniami słonecznymi i fotostarzeniem
– przeciwdziałają powstawaniu zmarszczek i przebarwień spowodowanych słońcem
– chronią i poprawiają  jędrność i elastyczność skóry
– wodoodporne
BIKINI  pozwala stworzyć indywidualny program opalania. Zastosowane filtry o różnej intensywności pozwolą dobrać kosmetyk najlepiej odpowiadający potrzebom Twojej skóry oraz stosownie do nasłonecznienia.
EFEKT: zdrowa, pięknie opalona, gładka i jędrna skóra.


Przyznam, że CAŁA seria robi fajne wrażenie, u mnie póki co sprawdza się całkiem fajnie. Całość i wiele innych kosmetyków z tej serii oczywiście znajdziecie w drogerii Natura.
Jestem ciekawa jakie macie opinie o tych kosmetykach. Miałyście?

Wasza-I.

sobota, 24 czerwca 2017

Peeling Herbal Soap with Almond Oil - Orange & Grapefruit



Jakiś czas temu a nawet odległy czas goszcząc dni kilka w pięknej Pradze odwiedziłam sklep skądinąd tam bardzo znany i popularny MANUFAKTURA.
Dobroci tam co niemiara ale i ceny też wygórowane, ( ja zapłaciłam za nie 126 koron) jednak nie mogłam wyjść z gołą ręką. Manufaktura nastawiona jest na klienta bardzo wymagającego. Krążąc długi czas po sklepie natrafiłam na dosyć ciekawe i w miarę niedrogie mydełko peelingowe.


Pięknie opakowany cudak od razu przykuł moją  uwagę. Kiedy otworzyłam opakowanie od razu uwolniła się z niego niezwykle intensywna woń grejfrutu. Wtedy już wiedziałam, że muszę je mieć.


Mydełko jest bardzo duże a co za tym idzie - jest produktem wydajnym. Ładnie się pieni i  fajnie "zdziera" skórę. 
Mydło oparte jest na olejach roślinnych oraz glicerynie, która ma na celu zmiękczyć i zapewnić odpowiednie nawilżenie naszej skórze. Ponadto mydło wzbogacone jest o silnie odżywczy olej migdałowy , który dodatkowo regeneruje naszą skórę. Dzięki zmielonym dobinkom daje delikatny efekt peelingu jak już wspomniałam wcześniej.

 Ma bardzo fajny kształt dzięki czemu idealnie dopasowuje się do dłoni. jestem ciekawa czy znacie ten produkt ;) 

ściskam, Iwona

 
Szablon stworzony z przez Blokotka. Wszelkie prawa zastrzeżone.