Eteryczny Świat by Iwona Wolanin-Zgierska


Generalnie rzecz ujmując szczęścia w konkursach nie mam w ogóle;) taka wygrana jak ta zdarza się przypadkiem i raz na milion lat.

Jak wspomniałam przypadkiem natknęłam się na Insta na rozdanie organizowane przez sklep Natura Organika. Pomyślałam, że i tak nie wygram ale co szkodzi udostępnić. Kilka tygodni później okazało się, że jednak tym razem szczęście mi dopisało. Część kosmetyków już zdążyłam przetestować a część grzecznie czekana swoją kolej.


Paka zawierała cztery pełnowartościowe produkty, chrupy ryżowe i sporo próbek. 


Na pierwszy ogień poszła maseczka cafe mimi z miętą o której słyszałam mega dużo pozytywnych rzeczy. Wbrew pozorom po mimo, że nie jest za duża wystarczyła na dwie aplikacje. Jak dla mnie po ciężkim dniu taki "kop"jest jak najbardziej wskazany. Ze względu na zawartość mięty i jej dosyć intensywny zapach sprawiają, że zmęczenie po prostu odchodzi. (przynajmniej u mnie). Maska też bardzo fajnie chłodzi. Jak dla mnie jest mega fajna i będę do niej wracała jak najczęściej. 

 Kolejny produkt (już niestety go nie ma) to olejek pomarańczowy. Ten olejek skończyłam;) zapach jest mega zajebisty, mega intensywny i rozchodzi się po całym mieszkaniu dając zapach świeżo wyciskanego soku. Ja się w tym zapachu zakochałam. Kiedyś lata świetlne temu bardzo lubiłam zapachy typowo świąteczne czyli cynamon, jabłko czy piernik ale teraz gdybym miała wybierać to zdecydowanie wybrałabym pomarańczę.

 Przyznam szczerze, że akurat z marką Organic Shop mam styczność po raz pierwszy. Zapach ma bardzo piękny ale samo działanie jakość szczególnie mnie nie zachwyciło. Nie ukrywam, że po umyciu lubię czuć bardzo długo zapach na swojej skórze a  w tym przypadku niestety się to nie sprawdziło. Produkt skończę ale czy kupiłabym go ponownie? chyba niekoniecznie.


Tej maski również nie znałam. I przyznam szczerze ( tak to chyba moje ulubione wyrażenie) o firmie nie słyszałam nigdy. Maska grzecznie czeka by dostąpić zaszczytu jej przetestowania. Jest gotowa do użycia d razu po wyciśnięciu. Co mnie zaskoczyło to to, że producent zaleca by zmyć ją już po kilku minutach. Ja osobiście wolę nico dłużej trzymać maseczki no ale skoro tak trzeba to tak trzeba;p


Do ogarnięcia mam też sporo próbek z Lavery i chyba ich jakością nie będę zaskoczona bo jak dotąd Lavera mnie nie zawiodła;)

 Podsumowując - po mimo, że kosmetyki wypadają mi już z szafek fajnie czasem jest coś wygrać;) niby mała rzecz a cieszy;)

6 komentarzy: