czwartek, 25 maja 2017

Instagramowe rozdanie z marką Korana -ZAPRASZAM



Dziewczyny małe rozdanie z marką Korana ;) Chcecie? macie:)
co należy zrobić?
Tu macie link do zdjęcia i profilu konkursowego :
https://www.instagram.com/p/BUe4l7elw1c/…
1. Być publicznym obserwatorem - Eteryczny Świat na Instagramie
2. Polubić fanpage Korana;)
3. Będzie mi miło jeśli zostaniesz obserwatorem mojego bloga;)
4. Na Instagramie udostępnij zdjęcie konkursowe i oznacz nasze profile;)
a do wygrania 3 serie;) Hydro, miodowa oraz dieta ziołowa ;) warto;)

w komentarzu napisz koniecznie pod jakimi nickami nas obserwujesz ;) Bawimy się do 21 czerwca a 22 ogłoszę zwycięzców - powodzenia;)
Wygrywają 3 osoby ;)



środa, 24 maja 2017

Szwajcarska precyzja zamknięta w szamponie czyli na tapet wędruje Swiss Image


Jak wiecie doskonale bardzo dużą wagę przywiązuję do pielęgnacji swoich włosów. Każda nowość kosmetyczna jest dla mnie wyzwaniem i kiedy widzę produkt którego nie znałam wcześniej to świecą mi się oczy i muszę to mieć. Już jakiś czas temu dotarła do mnie przesyłka od Swiss Image - przyznam szczerze, że o jej istnieniu nie słyszałam także byłam bardzo ciekawa jak się sprawdzi u mnie. 


Szampon i odżywka - taka była zawartość opakowania. Przyznam, że była to jedna z "ładniejszych" przesyłek jakie ostatnio wpadły w moje ręce. Produkty były opakowane w ładne klasyczne białe dosyć  solidne pudełeczko i pierwsza myśl jaka mi przyszła to to ,że  jest to świetny pomysł na prezent. 


Oba produkty pachną bardzo ładnie ;) jak do tej pory sprawują się u mnie całkiem przyzwoicie. Włosy nie puszą się, kolor się nie spłukuje ( mam włosy farbowane na czarno) nie mam po nim łupieżu, nie obciąża.  Ma bardzo lekka formułę. Zauważyłam też, że włosy są nawilżone co w lecie jest dla mnie priorytetem. 
Ekstrakt z szarotki alpejskiej jaki znajduje się w produktach regeneruje włosy oraz chroni je przed czynnikami zewnętrznymi a także promieniowaniem UV;)



Podsumowując te dwa cudaki są naprawdę mega dobre a moje włosy są bardzo wymagające i byle czego nie przyjmą bo zaraz atakuje mnie łupież.  Po Swiss Image póki co nie wystąpił i mam nadzieje nie wystąpi. 
Z mojej strony daję mocną 10 i zapraszam do zapoznania się z oferta bo ta jest bardzo bogata i myślę, ze każda znajdzie produkty stworzone dla niej!

Ściskam, Iwona.


poniedziałek, 22 maja 2017

Bo kocham słońce...po prostu - nowa linia luksusowych kosmetyków do opalania od firmy Janda


Jak widać za oknami wiosna a nawet wczesne lato zawitało do nas na dobre. Co prawda synoptycy straszą nas burzami ale póki co cieszymy się pięknym słońcem. Jak słońce i lato to wyruszamy na działki, odpoczynek czy po prostu z książką na balkon.  Jak wiadomo pierwsze słońce jest bardzo mocne i nasza skóra jest narażona na zaczerwienienia, podrażnienia a nawet oparzenia. Ja niestety człowiek bladolicy jestem i wyciągnąć ze mnie brązowy pigment graniczy z cudem. Zazwyczaj opalam się na czerwono;/

 Ostatnimi czasy zaczęłam zwracać na to większą uwagę i zaczęłam się interesować kosmetykami do i po opalaniu. I zauważyłam pewną zmianą a mianowicie brzydka czerwień zaczęła się zamieniać w lekki brąz. Jednym słowem będą ze mnie ludzie;)
Ostatnio wielką niespodziankę sprawiła mi firma Janda - tym bardziej się cieszyłam bo zarówno i ja i moja mama  używamy kremów od Jandy i wiem, że są to kosmetyki klasy bardzo wysokiej.  Cała seria wzbudziła moje wielkie zainteresowanie i od razu zabrałam się za test ;) w moim przypadku balkon i książka;)


Zacznę tradycyjnie od estetyki: prosta , ładnie opisana , tuby w kolorze brązowo-złotym. Ładna;) zapach nazwę go klasycznym , ponieważ nie bardzo wiem jak go określić i do czego porównać. Jest bardzo ładny, delikatny nie drażniący. 
W moich rękach znalazły się balsamy o SPF 15, 30 , 50 (dla dzieci) oraz oliwka o SPF 10. 


Bardzo zachwyciła mnie cała seria bo wypróbowałam wszystkie:D  i zamierzam korzystać z niej całe lato aż opalę się na murzynka :D 

A co zapewnia nam producent?

4 wymiary OCHRONY, aby przeciwdziałać:
• poparzeniom słonecznym (nowoczesne filtry UVB)
• fotostarzeniu (nowoczesne filtry UVA)
• termostarzeniu (podwyższeniu temperatury skóry, uszkodzeniom i stanom zapalnym powstającym na skutek działania światła podczerwonego) – kompleks przeciw skutkom IR i VL
• starzeniu pozapalnemu (światło widzialne i podczerwone zwiększa ilość stanów zapalnych w skórze. Uszkadza kolagen i przyspiesza pojawienie się zmarszczek oraz wiotkości) – kompleks przeciw skutkom VL i IR
rozszerzona Ochrona o światło widzialne VL!
Sposób użycia:
Nanosić równomierną, dość grubą warstwą, na całą powierzchnię ciała i twarzy. Najlepiej minimum 20 min. przed ekspozycja na słońce. Zaleca się ponawiać aplikację produktu min. co ok. 2 godziny oraz zawsze po wyjściu z wody czy wytarciu ciała ręcznikiem.





 A Wy macie swoje ulubione kosmetyki do opalania? Dawajcie znać ;)

Tymczasem ściskam, Iwona

piątek, 19 maja 2017

Polska maseczka kaoilinowa - kojąco zabliźniająca


Chciałabym Wam w piękny upalny piątek pokazać kolejny produkt jaki znalazł się w przesyłce od Laboratorium Kosmetycznego Jadwiga. Przyznam szczerze , że ta mała maseczka zdobyła moje serce od pierwszego i spojrzenia i użycia. To małe cudo to Polska maseczka kaolinowa. 


Na pierwszy rzut oka bardzo przypomina maseczkę z glinki. Jest tylko według mojego mniemania nieco delikatniejsza i przyjemniejsza w użyciu niż glinka. 

co to takiego ta meseczka kaolinowa?

   Produkt w 100% naturalny, poprzez zawartość krzemu, mikroelementów, aluminium, soli mineralnych i wielu innych cennych składników, posiada właściwości kojące, wzmacniające, wygładzające, remineralizujące, zwężające pory skóry i naczynka. Zapewnia doskonałe ujędrnienie i wygładzenie skóry, uelastycznia tkanki i tym samym powoduje spowolnienie procesu starzenia. Nie zawiera sztucznych barwników, konserwantów ani emulgatorów.


 Mi przypadło w udziale małe pudełeczko ale wbrew pozorom jest bardzo wydajne, ponieważ by nałożyć maseczkę na całą twarz wystarczy naprawdę niewiele.

Jak wygląda cały schemat zabiegu maseczką kaolinową?

Zmyć skórę MLECZKIEM KOSMETYCZNYM
Stonizować TONIKIEM ZIOŁOWYM
Maseczkę wymieszać z TONIKIEM ZIOŁOWYM do konsystencji gęstej śmietany i nałożyć na skórę twarzy. Dodatek OLEJKU JOJOBA lub oliwy z oliwek wzmacnia działanie maseczki.
Po 20 minutach zmyć letnią , a następnie chłodną wodą
Stonizować, nałożyć SERUM KOLAGENOWE, KREM BIONAWILŻAJĄCY
Przypudrować twarz PUDREM NATURALNYM
w celu zwężenia porów skóry po zabiegu oczyszczania twarzy maseczkę trzyma się do wyschnięcia


Z mojej strony bardzo polecam skorzystanie z toniku ziołowego, efekt po całym zabiegu jest naprawdę bardzo fajny, skóra jest nawilżona i bardzo delikatna. Ja staram się stosować ja regularnie raz w tygodniu. 

Moja 20 ml maseczka kosztuje 13,50 zł także nie jest to cena wygórowana , także można spróbować;)

Miałyście kiedyś do czynienia z takim produktem?

Ściskam, Iwona 

środa, 17 maja 2017

Mezoroller - czyli mikronakłuwanie skóry


Mezoterapia jest jednym z najskuteczniejszych i najpopularniejszych zabiegów estetycznych. Skutecznie pielęgnuje skórę przywracając jej świeży, młody wygląd. To zabieg, który wydłuża młodość i niweluje oznaki upływu czasu. 

Dziś chciałabym Wam pokazać urządzenie dzięki któremu mini zabieg jakim jest mezoterapia wykonacie same w domowym zaciszu.  Niewielkie urządzenie , które zmieści się w torebce potrafi zdziałać cuda. 


Oczywiście zacznę najpierw od estetyki urządzenia. Opakowanie z tradycyjną etykietą dla DFP w środku bezbarwne opakowanie, niewielkie w którym znajduje się nasz mezoroller


 
Jest to urządzenie w kształcie ruchomego wałeczka z cienkimi mikroigłami, które służą do mikronakłuwania skóry. To najnowsza technologia, opracowana, aby zmusić skórę do samodzielnej, bardzo intensywnej odnowy i regeneracji poprzez naturalną indukcję kolagenu. Efektem działania mezorollera są mikrokanaliki w warstwie rogowej naskórka, które umożliwiają wniknięcie substancji aktywnych w głąb skóry. Skutkuje to widoczną redukcją zmarszczek oraz zapobiega powstawaniu nowych. W efekcie uzyskujemy długotrwałe wzmocnienie zarówno skóry właściwej, jak i naskórka.


Przyznam szczerze, że na początku bałam się użyć ze względu na ból poprzez nakłuwanie skory, jednak nie taki diabeł straszny jak go malują i wbrew pozorom cały zabieg nic nie boli. Igiełki są naprawdę mikroskopowe i to owo nakłucie odczuwa się w stopniu wręcz minimalnym. 
Czy miałam zaczerwienioną czy podrażniona skórę? nie, raczej nie. Może wydawała się na początku nieco opuchnieta ale wszystko ładnie schodzi. Nie chcę pokazywać jak to wygląda ponieważ za jakiś czas chce wrócić do Was z efektami przed i po ale nie mogłam się też doczekać by  pokazać Wam tego cudaka.
  

Jakie są zalety domowej mezoterapii?


  • stopniowa poprawa kondycji skóry widoczna już po pierwszym zabiegu;
  • dla każdego typu cery w zależności od potrzeb skóry;
  • wielokierunkowe działanie zależne od zastosowanego koktajlu;
  • krótki czas gojenia skóry – w przypadku rollera – około 1 dzień, pozostałych metod – kilka dni;
  • minimalne ryzyko alergii;
  • brak nadwrażliwości skóry na światło;
  • brak trwałych uszkodzeń skóry;
  • duża skuteczność w rewitalizacji skóry, wypadaniu włosów, cellulicie i rozstępach;
  • trwałe efekty



Koszt takiego urządzenia to około 80 zł. 

Jestem bardzo ale to bardzo ciekawa czy miałyście już do czynienia z takim zabiegiem? 

Tymczasem ściskam Was i zapraszam na kolejny post niebawem.

Iwona

poniedziałek, 15 maja 2017

Matująca pasta do włosów...nowośc Stile Unico (tenex24.pl)


Tak na koniec dnia gdzie w tle słychać pytania w Milionerach ja postanowiłam sklecić parę słów na temat produktu jaki ostatnio do mnie trafił. Przyznam szczerze, że mój stosunek do tego typu produktów jest niekoniecznie fajny. Nawet będąc u fryzjera proszę by na koniec nie używał lakieru do włosów. Mam jakieś traumatyczne przeżycia z młodszych lat kiedy to moje umiejętności nie były na tyle dobre by prawidłowo nałożyć pastę czy nawet żel do włosów.


Tradycyjnie zacznę od estetyki opakowania, proste, czarne zakręcane opakowanie dobrze opisane. 100 ml produktu zapewniam, że wystarczy na bardzo długo, ponieważ niewielka ilość pasty naprawdę wystarczy aby osiągnąć taki efekt jaki sobie zamierzyliśmy. 
ładnie unosi włosy u nasady, po mimo, że producent zapewnia nas o ekstremalnym utrwaleniu fryzury, produkt według mnie jest bardzo plastyczny.
 Dodam , że pasta bardzo ładnie pachnie dlatego bardzo przyjemnie się ją nakłada:D


Koszt takiej pasty jest niewielki także myślę, że każda z nas spokojnie może sobie na nią pozwolić;) 8,90 zł - tyle wynosi;)

 A co mówi nam producent?

 Styling pasta matowa ekstra mocna. Doskonale akcentuje wyrazistość fryzury, podkreśla pojedyncze pasemka, kosmyki, loki. Nadaje trwały, ale super elastyczny efekt utrwalenia, zawiera filtr UV i składniki aktywne, które chronią włosy. Nadaje włosom elastycznej tekstury, zapewnia trwały efekt o matowym wykończeniu.

Sposób użycia: Niewielką ilość preparatu rozetrzyj na dłoniach i palcami modeluj pożądaną fryzurę. Może być stosowana na suche i mokre włosy. Pasta najlepiej sprawdza się na włosach krótkich i półdługich.


Jestem ciekawa czy znacie ten produkt, a jeszcze bardziej jestem ciekawa czy lubicie używać tego typu kosmetyków. Ja chyba powoli się do nich przekonuję, odpowiednie umiejętności i nie taki diabeł straszny. Jak widać do pewnych rzeczy trzeba dojrzeć, nawet do nakładania pasty do włosów:D

Tymczasem pozdrawiam i już niebawem zapraszam na kolejnym post w którym to pokażę co ostatnio testowałam razem z innymi ambasadorkami Ofeminin:D

piątek, 12 maja 2017

Polski Tonik Ziołowy Jadwiga - cera sucha i wrażliwa (duzo zdjęć)


O moich zamiłowaniach do kosmetyków naturalnych chyba nie muszę setny raz powtarzać. Ostatnio tak się w tym zafiksowałam, że jak zauważyłyście ostatnimi czasy na moim blogu większość miejsca zajmują właśnie kosmetyki z naturalnej półki. 
Dziś chciałabym Wam pokazać moje ostatnie odkrycie - Polski Tonik Ziołowy. Buteleczka biała nieprzezroczysta z bardzo skromna etykietą, bez szczególnych udziwnień czyli klasyka sama w sobie. 


Ma bardzo fajny i klasyczny dozownik przez co możemy wziąć taką ilość preparatu jaka nam odpowiada. Tonik nie służy mi jedynie do pielęgnacji twarzy. Przemywam nim buzię przed nałożeniem kremu oraz rano zaraz po przebudzeniu. Toniku używam także do rozrobienia maseczki remineralizującej kaolinowej (o działaniu tej maseczki opowiem niebawem).


Tonik ma piękną słomkową  barwę a na mój nos pachnie migdałami także używa się go z podwójną przyjemnością.


Producent kosmetyków naturalnych Jadwiga zapewnia swoich klientów, że produkty przez nich wytwarzane nie są testowane na zwierzętach co uważam, że duży plus tej firmy.


 DZIAŁANIE: doskonale nawilża, odżywia, reguluje pH, łagodzi podrażnienia, wygładza, uelastycznia skórę. Dzięki zawartości ekstraktów kwiatowych i naturalnych składników ma delikatne działanie przeciwzapalne, bakteriobójcze, grzybobójcze, zwężające naczynka, przyspieszające ziarninowanie uszkodzeń skóry.

Produkt jest bardzo delikatny, nie podrażnia, nie piecze i bardzo ujędrnia i nawilża suchą  skórę. Częste i w miarę regularne stosowanie naprawdę przynosi efekty. Serdecznie polecam stosowanie produktu z maseczką kaolinową o której działaniu i zastosowaniu  obiecuję opowiedzieć niebawem. Koszt takiego toniku to 25, 50 zł. Uważam, że czasem warto dołożyć te skromnych parę złotych by poczuć różnicę w jakości kosmetyków.


Tymczasem ściskam i zapraszam niebawem na kolejne nowości.

Iwona

środa, 10 maja 2017

Promocja Rossmann moje "zdobycze"



Ostatnio pojawiło się wiele postów na temat promocji w Rossmannie. Przyznam szczerze, że miałam nie korzystać a wręcz nawet ominąć Rossmanna szerokim łukiem. Chodziłam tak kilka dni obok....nieśmiało patrzyłam przez szybkę....nie , nie wejdę;/ 
Jednak sytuacja kosmetyczna zmusiła mnie do dokonania zakupu tuszu do rzęs ponieważ zauważyłam, że lecę dosłownie na oparach.Przypadek? nie sądzę. 
Weszłam do sklepu no i stwierdziłam, że jeden tusz do rzęs to za mało, także pokusiłam się o kupno kilku drobiazgów. W moich zasobach znalazły się dzięki promocji marki Astor a właściwie jej wyprzedaży - cztery nowe pomadki (jakbym pomadek miała mało - ech typowa baba).


Jak widać skupiłam się na odcieniach czerwono - różowych czyli takich jakie lubię najbardziej. Jakie wywarły na mnie wrażenie? nie wiem jak inne dziewczyny ale mnie odstrasza i bardzo denerwuje zapach tych pomadek. Jest dla mnie bardzo chemiczny i przy malowaniu ust nie jest to przyjemne. Jeśli chodzi o kolory to są bardzo ładne ale dla mnie nie są zbyt trwałe i troszkę się na tym zawiodłam. Najbardziej trwałą okazała się pomadka różowa typu matte - i ta chyba podpasowała mi najbardziej. Czy kupiłabym ponownie? raczej nie i myślę, że to moja ostatnia przygoda z tymi pomadkami. Kupiłam bo żal mi było za tak niską cenę ich nie przetestować. 



Kolejne zdobycze to kosmetyki do rzęs. Z odżywką SOS Lash Booster to moja kolejna przygoda. To już moje 3 opakowanie tego produktu i na pewno nie ostatnie. Swoje rzęsy mam dosyć gęste i mocne ale od czasu do czasu robię sobie sztuczne metodą 1:1 ale jak wiadomo rzęsy potrzebują regeneracji i tu powiem, że moje rzęsiska są dosyć mocne i nawet nie są po takich zabiegach zniszczone. Ale zawsze pod tusz do rzęs używam właśnie tej odżywki, wspomaga ona wzrost rzęs, odżywia je i regeneruje a dodatkowo daje efekt przedłużanych rzęs. Dla mnie ten produkt to strzał w dziesiątkę i z ręka na sercu go polecam.
Jeśli  chodzi o tusz to kilka dziewczyn pisało o nim na blogach z całkiem przyzwoitymi opiniami dlatego nie ukrywam, że postawiłam właśnie na niego. Nie będę tu się rozpisywała na jego temat, ponieważ chciałabym mu poświęcić osobny wpis. Nadmienię, że ma bardzo charakterystyczną szczoteczkę na którą warto zwrócić uwagę. 

 Eye Linery z Lovelly to także moi stali bywalcy. Bez promocji kosztują chyba 7-8 zł więc też niedrogo ale żal było nie skorzystać. Glossy to eye liner , którego używam cały czas , jest to moje drugie opakowanie i jak dotąd nie zawodzi. Stwierdziłam, że dokupię jeszcze matt i jakiś kolor i tu padło na turkus ( tak padło bo innych kolorów już nie było i wcale mnie to nie dziwi). Ma cienki pędzelek i bardzo łatwo można narysować taką kreseczkę jaką się preferują. Bardzo fajny produkt, jeśli mi się skończy na bank postawię kolejny raz na Glossy. 
Jeśli chodzi  o sławetne przepychanki czy wyrywanie sobie kosmetyków przez tłumy dziewczyn to ja nie spotkałam się z czymś podobnym. Weszłam wzięłam co miałam wziąć, zapłaciłam i wyszłam. Całe zakupy zajęły mi nie więcej niż 10 minut. Także zależy jaka drogeria. 

Jestem bardzo ciekawa jak to było u Was i czy znacie te kosmetyki , które nabyłam ja?

ściskam, Iwona

poniedziałek, 8 maja 2017

Fresh & Natural czyli fajnie naturalnie...


Wolne, wolne i koniec. Czas wracać do pracy ze zdwojoną energią. Ja dziś przychodzę do Was z nieco zaległą recenzją dwóch produktów jakie otrzymałam już jakiś czas temu. 
Jak każda kobieta bardzo lubię testować nowości a dzięki uprzejmości Fresh & Natural miałam taka możliwość. 
Do moich łapek wpadły dwa produkty: solny pelling do ciała tropikalny i malinowy balsam do ust. 



Jak zwykle zacznę  od estetyki opakowania. Plastikowy słoiczek z metalową nakrętką jest bardzo wygodny w obsłudze. Etykietka jest prosta ale dobrze opisana więc więcej do szczęścia nie jest nam potrzebne. Peeling solny zawiera bardzo dużo olejku dzięki czemu łatwiej rozprowadza się na skórze dając dodatkową bombę nawilżeniową. Zmywa się równie dobrze jak nakłada. Bardzo ładnie pachnie i wystarcz na kilka uzyć. Jeśli chodzi o wydajność to zakwalifikuję ją jako średnią. Ja osobiście preferuję większe opakowania ponieważ wystarczają na dłużej (przynajmniej mi).
 Kosztuje niewiele i nie musimy na taka imprezę wydawać milion monet - 24, 99 zł.


 Jak widzi to producent?

 Peeling owocowy zawiera drobne kryształki soli, które w łagodny sposób masują oraz złuszczają martwy naskórek. Peeling wygładza, oczyszcza i przywraca skórze jędrność i świeżość. Ma wyraźny, intrygujący zapach tropikalnych owoców.
Olej z pestek winogron nawilża i chroni skórę przed wpływem szkodliwych czynników zewnętrznych. Dzięki dużej zawartości witamin i antyoksydantów nadaje zdrowy kolor i blask skórze. Zawarty w oleju wapń zapobiega rozpadowi włókien kolagenowych odpowiadających za elastyczność skóry.
Olej ze słodkich migdałów zawiera kwas oleinowy, linolowy oraz witaminy:  A, B1, B2, B6, D i E. Olej migdałowy stosowany jest w leczeniu egzemy, łuszczycy oraz do skóry suchej, swędzącej i podrażnionej. Używanie regularnie kosmetyków z tym składnikiem nawilża skórę.
Olej arganowy wykazuje silne działanie wygładzające i ujędrniające – poprawia elastyczność i jędrność skóry, wspomaga odnowę komórek, przeciwdziała procesom starzenia się skóry i powstawaniu rozstępów, a także regeneruje naskórek. Oprócz tego chroni skórę przed czynnikami zewnętrznymi - regeneruje, przyspieszając gojenie ran, oparzeń i pęknięć skóry.
Olej pomarańczowy działa antyseptycznie. Ma silne właściwości drenujące i jest naturalnym antyoksydantem. Wnika w głąb skóry, likwidując cellulit i przyspieszając proces pozbywania się toksycznych związków z organizmu. Poprawia kolor skóry. Korzystnie wpływa na elastyczność skóry. W aromaterapii działa relaksująco, łagodzi napięcie i zapobiega bezsenności.
Sól łagodzi obrzęki i usuwa toksyny z organizmu. Dodatkowo ściąga nadmiar wody z tkanek, co jest ważne przy walce z cellulitem.
Kosmetyk konserwowany tylko witaminą E.
 
Także jak widzicie zawiera w sobie bardzo dużo dobrych rzeczy. Ja stosowałam go już kilkakrotnie i  uważam , że jest bardzo fajny. Skóra jest nawilżona , nie łuszczy się i jest bardzo delikatna.



 Kolejna nowość to malinowy balsamik do ust.  Przyznam szczerze , ze byłam bardzo ciekawa tego produktu. Ostatnimi czasy moje usta są trochę szorstkie ze względu na matowe wykończenie pomadek , których używam każdego dnia. O tyle o ile staram się je pielęgnować tak efekt szorstkości powraca. Testując ten balsam stwierdziłam , że się nieco wycwanię i zobaczę czy to co sobie wymyśliłam zda egzamin i o dziwo zdało i  to nawet na piątkę. Na początku starałam się smarować usta po pracy po ówczesnym demakijażu i sprawdzało się to całkiem niegłupio ale stwierdziłam, że spróbuję nałozyć go pod pomadkę. Strzał w 10 ponieważ, usta faktycznie się tak nie masakrują a że uzywam pomadek typu long lasting to i zmywa się o wiele łatwiej. Za cenę 9, 90 produkt wart uwagi i na pewno nabędę go po raz drugi.

A co w sobie zawiera małe cudo?

 Olejek cytrynowy działa jako silny przeciwutleniacz, wymiata wolne rodniki odpowiedzialne za starzenie się skóry. 
Wosk pszczeli produkowany jest przez pszczołę miodną - działa regenerująco na zniszczony i suchy naskórek, rozjaśnia oraz chroni przed negatywnymi czynnikami zewnętrznymi takimi jak wiatr, zimno czy słońce.
Macerat z nagietka chroni przed zapaleniami skóry, działa bakteriobójczo, nawilżająco i zmiękczająco.  

A Wy znacie te produkty? bardzo ciekawa jestem Waszych odczuć. 
Ściskam , Iwona